Jump to content
daria

Cherax quadricarinatus - mój raczek :-)

Recommended Posts

Zaraz po wylince wydawał mi się taki duży, a teraz znów sądzę, że z Biafry kurdupel.

 

Zaczyna się "problem" z karmieniem. Cały czas wkładałam rękę nad dno i przytrzymywałam papu, żeby opadło w jedno miejsce. Teraz Biafra, w raz z rozmiarem, powiększył pewność siebie i natychmiast startuje do jedzenia. A ono do diaska jeszcze między moimi palcami. Więc ja "w panice" "uiekam" paluchami przed prosiaczkowymi szczypcami starając sie jakoś je opuścić, a on gania za mną z zamiarem złapania i wszystko "rozsypuje". Ja posiłkuję się skakaniem z nogi na nogę i wydaję dziwne, różne odgłosy.  No komedia, można by płakać ze śmiechu patrząc na nas :)
 
Podwójnie złapany na gorącym uczynku :-x

 

69091663825137694806.jpg

95348091099949095217.jpg

Edited by daria

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hehe ale to chyba dobrze,że tak za Tobą gania bo to by oznaczało,że się przyzwyczaił skoro się nie boi. Taki "dostojny" się robi, istny Biafra :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale elegancko prezentują się teraz te jego szczypczyki...! Fajnie kolorki widać :D

Podpisy do zdjęć: ;)

Zdjęcie pierwsze - "Hmmm... Jak te firanki tu zawiesić...?"

Zdjęcie drugie - "Krystyna! Zasłaniaj story, bo sąsiad z lornetką siedzi na przeciwko!" ;)

 

Ale aparat z tego Twojego Prosiaczka :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety nie. Na samą myśl krew mnie zalewa. Wszystkie moje plany szlag wziął.

Kompletna kicha jeśli chodzi o przeprowadzkę do większego baniaka. Teść wydał. Była lekka kłótnia. Chciałabym zrobić mu awanturę za wydawanie nieswoich rzeczy i zarządać zwrotu choćby miał kupować nowe, ale nie potrafię.

Do tego zawiesiło się na ileś uruchomienie większego baniaczka dla rybek. Dobrze, że tylko zawiesiło. Wszystko jest i czeka.

Kicha, kicha, kicha, ech...

Więc Biafra nie ma przemeblowania, ponieważ nie muszę na razie wyciągać roślin.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zbrodnia, którą wczoraj popełniłam. Jestem gotowa na lincz z Waszej strony. Nie chciałam dawać do Biafry jakichś rybek, ale... Zawsze jest jakieś. Ta pusta toń wodna zaczęła do mnie wołać. Większy baniak na razie nie ruszy, a ja tak tęsknie do rybek. A że ten baniaczek to kawalerka, inny kawaler dobrze tu pasuje. Panowie, obaj młodzi i wolni, dogadali się i panuje spokój. W nocy również kontrolowałam i każdy był u siebie. Biafra na dnie, a Wolverine w roślinach, przy tafli. Już wiadomo, że ze dwie zostaną i dosadzę coś mniejszego i coś na tafle. Dla Biafry również lepiej.

 

Wolverine (mam synów :-) ) w różnym świetle :-)

 

pM8JdkL.jpg

 

gaWwAfG.jpg

 

A teraz możecie pisać jak bardzo źle postąpiłam, ryzykownie i tak właściwie to egoistycznie. Wiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biafra zajada już świątecznego karpia :-)

 

raC505X.jpg

 

Wspólny posiłek :-) Wolverine wkońcu raczył coś zjeść :-) mrożony kryl.

 

EQUrj19.jpg

 

Wybaczcie jakość, robione telefonem z obśrupanym obiektywem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm... Jakoś tak cały urok indywiduum jakim był, jest i będzie Biafra... nieco mi się rozwodnił w tej chwili :(

To pewnie dlatego, że Twój Prosiaczek bardzo mnie ujął swoją wyjątkową osobowością, ale bojowniki górują u mnie nad innymi gatunkami ryb. A że nie da się dwóch "facetów" miłować miłością jadnaką, to mam dylemat na którym z tych kawalerów skupić swoją uwagę :(

No i cóżeś narobiła...? :(

 

Nie obawiasz się, że Wolverine pewnego dnia zaprosi Biafrę na obiad i zostanie to przez raczka źle odebrane? ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie obawiaj się, to temat Biafry i będzie tu o nim :-) nie będzisz musiała dzielić uwagi :-) Teraz tak tylko Logan się wtrynił w ramach przedstawienia się :-)

 

A cwaniak wie już, że Biafrze nie podpływa się pod szczypce. Jeśli chce spłynąć na dno to wybiera stronę, po której Biafry nie ma. A kiedy Prosiaczek podchodzi do niego cichaczem, zawsze zdradzą go kilkunasto centymetrowe czułki, Wolverin wie kto jest po drugiej stronie i płynie do góry. Jakoś to wszystko tak ładnie się toczy. Oczywiście Biafra próbuje, ale Logan głupi nie jest i poznał się już na nim :-)

 

Mimo to kiedy, w końcu, uruchomię drugi baniaczek to bojek trafi tam. Ja również mam słabość do bojowników :-) do kilku innych rybek zresztą też :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nooo ładniutki :D Nawet te szczypce mu się już niebieskawe bardziej zrobiły czy mi się wydaje? I chyba urósł? Dogadują się to super ale mimo to ja spokojniej bym spała jakby Logan trafił już do osobnego akwarium więc dobrze, że o tym myślisz ;) W razie gdyby Biafrze zachciało się iść na sushi :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciężko mi dobrze oddać kolory na zdjęciu. Biafra szczypce i nogi ma niebieskie, "stawy" w szczypcach żółte, a ich końcówki czerwone, ciało oliwkowe z żółtymi kropkami i takie czerwone znaczenia. Czyli typowe umaszczenie dla tego konkretnie raka :-)

A co do Logana...

 

Dałam Biafrze kawałeczek karpia. Kroiłam całe rybsko, to odpaliłam prosiaczkowi kawałek suszi. Rzucił się z takim smakiem, a jadł kilkanaście godzin :-) No i chyba zasmakował w rybim mięsku. Skojarzył, że Wolverine to to, co mu się właśnie skończyło i zaprezentował mi swój instynkt i talent łowiecki. Niesamowita szybkość i agresja. Tylko fakt, że wpatruje się w baniaczek przez 70% dnia uratował Loganowi życie. Odłowiłam go do kubeczka, w którym go kupiłam. Jakoś się jeszcze po kuchni walał. I odniosłam go dziś do sklepu, kupiłam go w centrum handlowym, więc mieli otwarte w niedziele.

Kupując go wiedziałam, że prawdopodobnie źle się to skończy, ale miałam nadzieję. W końcu na YouTube oglądałam dużo filmików gdzie rak był z rybkami. Zaryzykowałam, jednak nie chciałam żeby bojek zapłacił za to życiem. Tak więc w akompaniamencie płaczu mojego syna, bo bardzo go pokochał, oddaliśmy Logana.

Tak lepiej, tak początkowo planowałam, tylko rak, sam, i tego będę się trzymać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kupując go wiedziałam, że prawdopodobnie źle się to skończy, ale miałam nadzieję.

 

Szkoda stresu rybki - z kubka do raka, od raka do kubka. :(  I brak ewentualnego nowego domu...

Hodowlane bojowniki to piękne stworzenia, a ich los w większosci przypadków i tak nie jest za ciekawy, już na etapie sklepu.

Cóż najważniejsze, że sytuacja nie skończyła się gorzej. Choć i tak uważam, że zaspokojenie własnej zachcianki kosztem losu zwierzaka było nieodpowiedzialne.

 

Urok Twojego zbiornika dla mnie tkwi nie tylko w samym Biafrze, który jest bardzo ciekawym i nietypowym stworzeniem.

Stanowiło go dla mnie również Twoje rozsądne podejscie do hodowli skorupiaka ;) Dlatego tym bardziej miło mi czytać, że wracasz do trzymania go solo.

Biafra to fajny facet, sam w sobie stanowi interesującego lokatora i piękną artakcję zbiornika :)

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki :-)

Jestem bardzo emocjonalną osobą, niestety często właśnie tym się najpierw kieruję. Jednak rozum w końcu dochodzi do głosu. Dobrze, że w tym przypadku wrócił przed tragedią. Życzę Loganowi jak najlepiej :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy teraz, gdy już minął emocjonalny, nieomalże tragiczny w skutkach, wątek z życia Biafry, doczekam się kontynuacji jego przygód? ;)

Nie warto się zrażać, tylko dlatego, że - jak każdy człowiek - czasem popełnia się błędy :)

Czekam na świeże fotki bohatera tematu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też jestem ciekawa jak jegomość sobie poczyna, nie trzymaj nas w niepewności :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×