Skocz do zawartości
Sverting

O nazewnictwie ryb krótka bajka i zasad kilka!

Rekomendowane odpowiedzi

Nazwy polskie wpisuje się małymi literami. Np:

brzanka borneańska

 

 

Jeżeli chcesz rzucić łaciną, co często pomaga to już duża litera pierwsza, a całość pochyleniem:

Puntigrus tetrazona.

 

 

A teraz żeby było jeszcze śmieszniej, to wiele nazw jest niepewnych lub są dookoła sprzeczki.

 

Dlatego warto potem używać nazw z odniesieniem do odkrywcy :P. Np:

Capoeta tetrazona (Bleeker, 1855), Puntigrus tetrazona (Bleeker, 1855), Puntius tetrazona (Bleeker, 1855) oznaczają tę samą rybkę, ale np już Puntius tetrazona (Vaillant, 1902) oznacza zupełnie inną rybę, czyli Puntigrus anchisporus (Kotellat, 2013).

 

Bajka zaczyna się tutaj:

 

W 1855 roku duński ichtiolog Pieter Bleeker odkrył rybkę na Borneo. Złapał, opisał, jednak do formaliny nie wrzucił, ani do kraju nie przywiózł. Nie mógł jednak tak na krzywy ryj nowin ogłosić, więc strzelił kilka rysunków. Tyle wystarczyło, więc wydał na jej temat artykuł, a więc wieść się rozniosła. Na świecie zyskała różne nazwy, przetłumaczone potem na polski jako brzanka sumatrzańska.

 

Następnie po pięćdziesięciu dwóch latach w te same okolice pojechał francuski ichtiolog Francois Vaillant. Jakieś ryby złowił, pomierzył, popatrzył, aż uznał, że znalazł rybę Bleekera. Opisał ją zatem na nowo, a kilka sztuk zapakował w plecak by zawieźć do kraju i pochwalić się dziełem. Z sąsiedniej rzeczki odłowił jednak praktycznie identyczne rybki jak z pierwszej. Niby takie same.. ale jakieś inne.. Pomierzył, poważył i uznał że w sumie są pełniejsze, takie fajniejsze i w ogóle jakieś bardziej! Co z tym fantem zrobił? Ano nazwał je po prostu inaczej, opisał i naukowemu światu do wiadomości swoje odkrycie podał. Tak powstaly opisy vaillanta brzanek P. anchisporus i P. tetrazona (Vaillant, 1902).

 

Koniec historii? Nie bardzo, bo pojawili się różni inni badacze, w tym szwajcar Maurice Kotellat. Coś im zaśmierdziało więc wzięli kompleksowo wszystkie do sumatrzańskiej podobne brzanki pod lupę.

Co się teraz okazało? Że tak naprawdę obie rybki Vaillanta to był ten sam gatunek, w dodatku zgoła inny niż ten Bleekera! Od 1902 roku do 2013 roku wszyscy sądzili, że rybki Vaillanta, to rybki Bleekera! Przez pomyłkę Vaillanta od ponad stu lat cały świat brzanką sumatrzańską nazywa rybę która nią nie jest, gdyż ta nazwa opisywała od początku rybkę Bleekera z 1855 roku.

 

Morał z tego taki, że opisując rybę którą się ma, czasem warto zajrzeć głębiej w internety i dojść do którego badacza się odnosimy, a łacina jest chociaż trochę dokładniejsza niż polszczyzna!

 

 

Warto precyzować o co u licha chodzi :D.


Na motywach artykułu Killiego o brzankach na "krytyka @kwarystyczna" i najnowszego spisu ryb azjatyckich Kotellata.

"Bajka" powstała w odpowiedzi na zarzuty o stosowaniu łaciny na forum.

Kochani, żyjemy w erze internetu.

Nie znasz łaciny?

"Google it!"

  • Lubię to 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze jedno.
Nie ma takiej ryby jak Microrasbora galaxy.

Jest Danio margaritatus.
Koło razbory to ta ryba nawet nie pływała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak locdog masz rację że ryba ta to Danio margaritatus , choć niestety często tą rybe można znalleźć jako Microrasbora galaxy , a nawet Rasbora galaxy i myślę że jeszcz wiele czasu minie zanim to się zmieni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łacina fajna sprawa jak mamy do czynienia z gatunkami rzadkimi lub nie posiadającymi polskiej nazwy, ale nie popadajmy w skrajności, trochę śmieszne jest nazywanie pospolitych rybek jak gupik Poecilia reticulata, bo tym tropem niedługo będziemy do siebie mówić homo sapiensie. Używajmy nazw łacińskich tam gdzie jest to niezbędne a nie po to aby zaszpanować znajomością łaciny, a raczej wujka google .

Moral tej bajki jest krótki i niektórym znany  "Polacy nie gęsi i swój język mają! "

Edytowane przez gracjanna
  • Lubię to 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie mówiłem że polskie nazwy są złe, sam często używam. Jednak jeśli np podaję komuś proponowaną obsadę, to używam łaciny. Przykład o którym gadałem z Pleyem: jedna hurtownia poproszona o XX pawich oczek przysłała XX pawiookich ;]. Dodatkowo wiele serwisów tworzy swoje własne nazwy, sprzedawcy mają swoje - często błędne. Polskie nazwy są w porządku, ale je trzeba też znaleźć i stosować. Zbyt wiele krąży nazw z tyłka wyjętych, nigdzie nie zatwierdzonych. No oczywiście polskie nazwy lubią się regularnie zmieniać, czasem tak często jak łacińskie. Także jednak czasem wolę powiedzieć Poecillia reticulata zamiast gupik. Z resztą co komu to szkodzi ;]. Łacina jest językiem nauki, a każdy akwarysta jest naukowcem w skali mikro :).

Edytowane przez Sverting

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Przykład o którym gadałem z Pleyem: jedna hurtownia poproszona o XX pawich oczek przysłała XX pawiookich ;].


I to historia z życia wzięta ;).

Nazwy potoczne są ok, ale gatunki opisane naukowo opisywane są po łacinie. Dzięki temu panuje względny porządek.
Ja sam często używam niektórych ogólnie przyjętych nazw Angielskich/ Polskich, ale łacina to podstawa.

Nie na darmo każda- nawet najprostsza książka akwarystyczna ma opis gatunku z nazwą potoczną i łacińską- by nie było nieporozumień.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Dodatkowo wiele serwisów tworzy swoje własne nazwy, sprzedawcy mają swoje - często błędne.

 

I tak sobie myślę, że zamiast oswajać się z masą łaciny powinniśmy dążyć do rzetelnego-nie podwórkowego usystematyzowania nazw polskich.

 

 

 

Także jednak czasem wolę powiedzieć Poecillia reticulata zamiast gupik. Z resztą co komu to szkodzi ;]

W moim odczuciu odbiera to sporo uroku "gupolom" i kieruje dyskusje o rybach na "niestety" naukowe tory. A od tego są fora naukowe, a nie takie jak choćby to - hobbystyczne.

Czasem fajnie jest na luzie z kimś pogadać o tym jak to np. moje kolcusie nawaliły kupsztyli, a nie jak to moje Carinotetraodon travancoricus wydalały odchody ;).

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No moje Neocaridina davidi oddają dużo stolców   :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×