Jump to content
Thomas

żart dnia:)))))))))

Recommended Posts

Jak można się pogubić

Mały przykład na to jak sobie można samemu pokomplikować życie...

Ożeniłem się z trzydziestoczteroletnia ładna i młoda wdówka, która miała równie ładna szesnastoletnia córkę. Mój ojciec ożenił się z moją pasierbicą. Od tej pory wszyscy potraciliśmy orientacje w rodzinnych stosunkach:

Moja żona, czyli synowa mojego ojca jest również jego teściowa. Moja pasierbica została moją macochą, a mój ojciec moim zięciem. Nie koniec na tym... Niedawno urodził mi się syn, a pól roku później jego stryj, czyli syn mojego ojca. Moja macocha czyli córka mojej żony została w ten sposób siostra swojego wnuka, będąc równocześnie babka swojego brata. Jej syn jest moim bratem, a ja jego dziadkiem. Mój ojciec jest szwagrem swojego wnuka, który jest bratankiem jego syna. Moja żona, teściowa i synowa mojego ojca jest babka mojego brata. W ten sposób zostałem swoim własnym dziadkiem...

_______________

Siedzi sobie Puchatek przy ognisku i zajada pieczyste.

Widzi go Tygrysek i postanawia się przyłączyć.

Po kilku browarach i kawałkach pieczystego, Tygrysek z żalem mówi do Puchatka:

- Wiesz Puchatku, ale Prosiaczka to nie bardzo lubię.

- Jak ci nie smakuje, to nie jedz - odparł Kubuś Puchatek

______________

Trafia facet do piekła. Diabeł wzywa go do siebie i pyta:

D: Witam drogiego kolegę, czy koledze zdażyło sie kiedykolwiek pić ?

F: No kilka razy

D: No to kochany w poniedziałek chlejemy od samego rana .. do bólu .. whisky, wóda co tylko chcesz !

D: Czy kiedykolwiek paliłeś?

F: Ano paliłem

D: Ślicznie we wtorek palimy fajki, papierochy, cygara ... co tylko chcesz .. ćmimy na maxa !

D: A czy jakieś prochy ... może ?

F: Ze dwa razy próbowałem

D: To w środę dajemy sobie w żyłę ... marycha, kompocik heroinka .. odlot że cho cho! D: A z chłopcami próbowałeś może ... no wiesz ...

F: Co to to nie !!!

 

D: Uuuuuuuuu , TO CZWARTEK MASZ PRZERYPANY !

__________________

Jasio został dyscyplinarnie wyrzucony z przedszkola.

Trafił do innego. Pyta się tam znajomego:

- Można palić?

- Da się.

- Można pić wódkę ?

- Jak się podzielisz z wychowawcą to on nawet da szkło.

- A dziewice są ?

- Czyś ty zgłupiał? Co Ty, W żłobku jesteś ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"? Autobus jest ekspresowy. Jeżeli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji...".

- Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie specjalisty. Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.

- Dzień dobry, madame, ja jestem...

- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.

- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuje się w dzieciach...

- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?

- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonale efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się wyluzować...

- Dywan w salonie... - Myśli kobieta. - Nic dziwnego, że mnie i Harryemu nic nie wychodziło...

- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych katów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu...

Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:

- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...

Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...

- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...

- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.

- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...

- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?

- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal... No cóż, jestem gotów, rozstawie tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.

- STATYW ?

- No a jakże, muszę na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera, ZEMDLALA!!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna u ginekologa.

 

Młody, przystojny lekarz zaczyna badanie,zakłada jednorazową rękawiczkę, wkłada palce.

Zwykłe badanie. Nagle dzwoni telefon. Lekarz jedną ręka odbiera, a jako, że

czas to pieniądz drugą kontynuuje badanie:

- Halo! Tu Heniek... ze studiów... jestem w twoim mieście.

- Nie może być! Przyjeżdżaj, trzeba to oblać.

- A jak do ciebie dojechać? Dzwonię z dworca.

- Z dworca to pojedziesz prosto, później w lewo, będzie rondo, na rondzie w

prawo, następne rondo i dalej to prosto, prosto i jesteś u mnie...

Na to pacjentka:

- Panie doktorze czy jeszcze jedno rondo mogę prosić ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

;- )Egzamin z zoologii. Profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka i pyta studenta:

- Co to za ptak?

- Nie wiem - mówi student.

- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.

Student podciąga nogawki.

- Niech pan profesor sam zgadnie.

 

 

;-) Aula. Wykłady prowadzi już starszy wiekiem profesor. W pewnym momencie zwraca się do studentów:

- Za moich czasów nieobecność na zajęciach usprawiedliwiona była w dwóch przypadkach: po pierwsze - kiedy umarł ktoś bliski z rodziny, po drugie - choroba udokumentowana zwolnieniem lekarskim.

Z końca sali dobiega komentarz:

- Panie profesorze, a jeżeli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?

Cała sala wybucha śmiechem, a profesor po krótkim zastanowieniu odpowiada:

- W twoim wypadku - możesz po prostu pisać drugą ręką.

 

 

;-) W akademiku kilku studentów wznoszą toast: - " Za Janka, żeby zdał ". Mija kilka chwil sytuacja się powtarza, znów toast: - "Za Janka, żeby zdał". I tak co chwila. W końcu otwierają się drzwi, wchodzi Janek i od razu pytanie. - "I co zdałeś"? Na to Janek: - "Zdałem, zdałem jednej tylko nie przyjeli, bo miała stłuczoną szyjkę"

 

 

;-) Na egzaminie zaliczeniowym na biologii zdają student i studentka. Pytanie:

- Jaki narząd u człowieka może powiększyć swoją średnicę dwukrotnie?

Student:

- Źrenica

Studentka:

- Penis

Profesor:

- Panu gratuluje zdanego egzaminu, a pani wspaniałego chłopaka.

 

 

;-) .Egzamin z medycyny z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w końcu rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:

- Kiełbasa!

- Panie jaka kiełbasa, czyś pan zwariował?!

- No przecież mówię, że kiełbasa.

- Proszę wyjąć.

Student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają dać mu w końcu 5 , student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:

- Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali?!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też coś od siebie dorzucę:

 

Idzie zakonnica chodnikiem i nagle potyka się o wystającą płytkę i mówi: Jezusmaryja i się podnosi a tu przed nią objawia się Jezus i mówi w gniewie -ja mam ryja?!, to ty masz krzywe nogi!! :lol::lol::lol::lol:

 

_____________________________________

 

-Kiedy kobieta przypomina słonecznik?

-Wtedy kiedy ma nasienie w ustach!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewien ginekolog postanowił rzucić pracę. Zastanowił się, co innego potrafi robić. Uznał, iż posiada kwalifikacje mechanika samochodowego. Poszedł do znajomego warsztatu, do Szefa z prośbą o przyjęcie do pracy. Szef mu mówi:

- Jak zda Pan egzamin i poprawnie rozbierze i zmontuje silnik to dostanie Pan pracę.

Szef wezwał Pana Kazia (swego pracownika) i rzecze:

- Kaziu, weź Pana Doktora na warsztat, niech rozmontuje silnik od tego Fiata i potem go zmontuje. Za poprawne rozłożenie silnika dasz Panu Doktorowi 50 pkt., a za złożenie drugie 50 pkt. Po egzaminie zdecydujemy, czy Pan Doktor się nada.

I tak zrobili. Po godzince, do biura szefa wraca pan Kazio i melduje:

- Szefie, Pan Doktor na egzaminie uzyskał 150 pkt.

- Jak to? - wykrzyknął Szef, przecież mogłeś przyznać 50 pkt. za rozłożenie i 50 pkt. za złożenie - razem 100 pkt.?

- Tak, Szefie, dałem mu 50 za rozłożenie, 50 za złożenie i dodatkowe 50 pkt. za to, że Pan Doktor wszystko to zrobił przez rurę wydechową.

 

Iżewski przyszedł do laryngologa. A tam młoda pani doktor. Porucznik wyciąga przyrodzenie - okrutnie podrapane, pocięte nawet... - i kładzie na stół.

- Oszalał pan?! Z tym to do urologa!

- Chwileńka... Otóż co sobotę chodzę z kolegami do sauny. Pijemy sporo, jakieś dziewczynki...

- To nie do mnie - do wenerologa paszoł won!

- Chwileńka.... Jak już dużo się napijem, Wasia Sokołow bierze tasak. Wszyscy kładą przyrodzenia na stół. On wywija tasakiem nad głową i robi takie: "Uchuchachchaaaaa". Po czym tasakiem wali w stół - kto nie zdąży... Może sobie pani wyobrazić...

- Do psychiatry, a nie do laryngologa!

- Do pani, do pani... Problem bowiem w tym, że bardzo często nie słyszę tego "Uchuchachchaaaaa".

Share this post


Link to post
Share on other sites

To niby autentyk

 

Na stacje benzynową podjechała miła pani a że było to jej pierwsze tankowania poprosila pana z obsługi o pomoc.

Pan się zgodził oczywiście i w drodze do auta pyta ową pania.

Czy to diesel??ona na to Nie to Ford

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trelus, to wkleję dla ciebie moje autentyki z pracy, bo nie czytałeś chyba :D

 

Siedzę sobie w pracy, ruchu nie ma... Wchodzi jakiś koleś ok. 40 lat, w miarę zadbany ale nie jakiś elegant i się rozgląda. No to ja swoje standardowe: -Dzień dobry, w czym mogę doradzić?

Koleś tak się na mnie patrzy speszonym wzrokiem, wyciąga jakiś telefon i pyta: -Czy ładowarkę do tego dostanę?

No to ja do niego, żeby pokazał mi telefon to poszukam. On mi daje swoje cudeńko, ja się patrzę..... a to atrapa telefonu zwinięta z Plusa :shock::mrgreen: Hahahahahahaha Z kamienną twarzą powiedziałam mu o tym, to ten tylko burknął, że od kolegi dostał i uciekł :D

Dzwonią do mnie z salonu głównego i pytają czy mamy Nokię E71 na stanie. Akurat mieliśmy ostatnią sztukę. To konsultant, żebym odłożyła to za pół godziny przyjedzie po niego klientka, że dokumenty ma w porządku i wszystko wie jaka taryfa itd. No to ja się ucieszyłam, bo tego dnia mieliśmy kiepską sprzedaż. I faktycznie, niedługo potem zjawiają się sexowna blondynka z sexowną brunetką. Umowa miała być na blondynkę. No to ja jej najpierw włączyłam telefon, gadka szmatka itp. Klientka się cieszy, telefon się podoba. No to ja poprosiłam ją o dokumenty i chcę podpisywać umowę. Laska daje mi dowód osobisty i jakiś rachunek. Ja się patrzę......... a tam DAWID Jakiśtam :shock: Na zdjęciu koleś, płeć mężczyzna. Starałam się zachować poważną i spokojną minę ale nie wiem czy mi się nie udało, czy klientka przyzwyczajona, no ale zaczęła mi się tłumaczyć, że ona właśnie jest w trakcie zmiany płci itd. Normalnie nie wiedziałam co robić. Bo przede mną stoi sexi blondi a daje mi dowód ciapkowatego Dawida z ciemnymi krótkimi włosami :shock: Stwierdziłam, że nie jestem w stanie stwierdzić, czy to jest ta sama osoba, więc coś tam naściemniałam, że rachunek nie taki i dlatego nie podpiszemy umowy.... Ale zła była... a może był.... :o Ta druga laska zaczęła się awanturować ale jakoś to wytrzymałam i sobie w końcu poszły... chyba nie muszę mówić ile czasu byłam jeszcze w szoku??? :mrgreen:

Klient ok.45-50 lat: -Dobry, macie jakiś internet?

Ja: -Tak, oczywiście. Mamy w ofercie najlepszy internet bezprzewodowy na rynku :D

Klient: -A dużo kabli trzeba do tego? Bo ja niedawno remont robiłem w salonie i wie pani, szkoda ściany na nowo rozkuwać.....

Ja: -Yyyyyyy :shock:

Do mnie przyszła kiedyś klientka ze słuchawką od telefonu stacjonarnego. Pyta się, czy się czasem na tym nie znam bo chyba się zepsuła. Ja się pytam co się dzieje a ona, że nie może zadzwonić i że na wyświetlaczu jej jakieś paski migają. No to jej tłumaczę, że może trzeba jeszcze raz ustawić połączenie z bazą alboco. A ona mi na to, że w domu jest ok ale jak wyjdzie z domu to już przed klatką traci zasięg i gadać nie może :shock: I za chiny nie mogłam jej wytłumaczyć, że to przecież normalne bo to tel stacjonarny. Babka się wykłócała, że kiedyś on wszędzie działał i że skoro jest bez kabla to nie ważne, że z tpsy. W końcu jej powiedziałam, że my to nie tepsa i niech do nich się uda. Dopiero wtedy się zmieszała i poszła :mrgreen:

Share this post


Link to post
Share on other sites

hehe dobre.ja osobiscie pracowałem na stacji benzynowej i miałem taki przypadek.przyjechała babka fiacikiem i mówi do kolesia 5l oleju po prosze do malucha.koleś dał jej 1 z tańszych bo fiacik trochę już w życiu przeszedł i nie było sensu dawać jej czegoś z górnej półki.ta wzieła ten olej otworzyła klape w fiaciku i leje.a my tam przez szybę wszystko widzimy.a te leje i leje.koleś wyszedł i pyta może w czymś pomóc.a ta nie już skoNczyłam :D ten tam patrzy na ten silnik a ta zalała pod sam korek :shock:

Share this post


Link to post
Share on other sites

hmmmm.... dobrze, że to chyba nie był olej słonecznikowy do smażenia :shock::lol::mrgreen:

Share this post


Link to post
Share on other sites

o masakra.... dobre te przykłady z salonu :) normalnie można czasami się uśmiać. Na szczęście ja pracuję w magazynie firmy produkującej meble i nie mam takich zakręconych klientów :> pozdrawiam czasoumilaczy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dekalog dla żony

 

1. Jam jest Twój mąż, który Cię wywiódł z domu niewoli panieńskiej, zgryzot i cierpień.

 

2. Nie wymawiaj imienia swego Męża ordynarnie, lecz mów zawsze pieszczotliwie.

 

3. Czcij Ojca i Matkę Jego, albowiem oni obdarzyli Cię twym ukochanym mężem.

 

4. Nie zabijaj w mężu Twoim miłości do ciebie.

 

5. Nie żądaj szpilek, futer ani żadnych innych rzeczy, które obciążyłyby kieszeń Twego męża.

 

6. Nie uwodź mężów cudzych, choćby lepsi byli od Twego.

 

7. Nie kradnij pieniędzy z kieszeni męża swego, gdy w dobrym humorze wraca późną porą.

 

8. Nie mów fałszywego świadectwa, jakoby Twój Mąż chodził po restauracjach, pił wódkę, grał w karty, choćby to prawda była.

 

9. Nie zdradzaj męża swego.

 

10. Nie żądaj więcej niż raz na dobę, gdyż są kobiety, które mężów jeszcze nie mają .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jedna koleżanka żali się drugiej:

- Mój Kazik jest ostatnio jakiś oziębły w sprawach seksu.

- Podmień mu w czasie kąpieli szampon na taki dla psów - radzi druga - Ja swojemu tak zrobiłam, to po wyjściu spod prysznica rzucił się na mnie, jak jakiś brytan, zaciągnął do łóżka i mało mnie na strzępy nie rozerwał w czasie stosunku!

Minęły dwa dni:

- Beznadziejna ta twoja rada z szamponem dla psów.

- Coś ty? Nie zadziałało?

- Zadziałało. Wyskoczył z łazienki, opier**lił całą kiełbasę z lodówki, a jak mu zwróciłam uwagę, to ugryzł mnie w tyłek i poleciał do tej suki, Kowalskiej z trzeciego pietra...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przychodzi stonoga do szewca, a szewc na to

-Nie denerwuj mnie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co to jest: Ropucha i żabki?

Odp:Teściowa wiesza firanki :D

 

Co to jest:Naokoło woda o w środku cholera

Odp:Teściowa w wannie :D

 

Co to: stoi na jednej czarnej nodze?

Odp: Kulawy murzyn :D

 

A to:Stoi na dwóch czarnych nogach?

Odp: Dwóch kulawych murzynów :D

 

A to: Stoi na trech czarnych nogach?

Odp: FORTEPIAN!!! :D:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Leciała mucha, przeleciala nad ogniskiem, przypaliło jej skrzydełka, spada na ziemię i mówi sama do siebie - No to się ku... nalatałam. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Amerykańscy turyści wybrali się na spacer do rosyjskiego lasu. Spotykają niedźwiedzia. Wrzask, panika, rzucają się do ucieczki. Niedźwiedź za nimi.

Nieopodal, na polance biesiaduje grupa Rosjan. Kocyk, wódeczka, zakąska, flaszeczki chłodzą się w strumyku. Pełna kultura, nie wadzą nikomu. Nagle na polanę wpada wrzeszcząca zgraja i przebiega przez środek pikniku. Kocyk zdeptany, wódka rozlana - granda! Więc Rosjanie gonią intruzów i spuszczają wszystkim wpierdol. Już trochę uspokojeni wracają na miejsce imprezy. Jeden zauważa mimochodem:

- Ten w futrze nawet nieźle walczył..

 

Pewna dziewczyna postanowiła się wykąpać. Poszła nad wodę, lecz w kabinie do przebierania zorientowała się, że zapomniała góry od bikini, ale to nic. Wyjrzała, czy jest ktoś w pobliżu, kto mógłby ją zobaczyć, ale nikogo nie było, oprócz małego chłopca, który nad wodą łowił ryby. Więc pomyślała, że taki mały to pewnie nieuświadomiony. Wyszła, zasłaniając piersi rękami, kiedy była w wodzie po kolana, mały chłopczyk się odezwał:

- Jeżeli ma pani zamiar utopić te pieski, to ja poproszę tego z brązowym noskiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dostałem ostrzeżenie za raportowanie błędnych postów - to jest najlepszy żart dnia :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

znam lepsze, związane z nieszanowaniem decyzji moderatora a właściwie nie żarty, tylko konsekwencje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

znam lepsze, związane z nieszanowaniem decyzji moderatora a właściwie nie żarty, tylko konsekwencje.

Przepraszam, ale to nie żart :shock: aż strach pisać Off...

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie". taki żart regionalny. ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Wachlarz w rękach prawdziwego mężczyzny, potrafi zmienić kierunek wiatru"

"Tak jak klawiatura w rękach nieodpowiedniego człowiek, może wyrządzić krzywdę"

Co to miało być???

 

 

 

"-Panie generale, czy oliwki mają nóżki?

- Nie, gamoniu!

-To zjadł pan karalucha... "

Share this post


Link to post
Share on other sites

Policjant zatrzymuje kierowcę za przekroczenie prędkości...

- Poproszę prawo jazdy...

- Niestety, nie mam prawa jazdy. Zabrano mi uprawnienia już 5 lat temu.

- Dowód rejestracyjny poproszę...

- Nie mam. To nie jest mój samochód, jest kradziony.

- Samochód jest kradziony?!

- Dokładnie, ale prawdę mówiąc - chyba widziałem dowód rejestracyjny w schowku, kiedy chowałem tam pistolet...

- Ma pan pistolet w schowku?!

- No tak. Tam go włożyłem, po tym jak zastrzeliłem właścicielkę tego samochodu i schowałem ciało w bagażniku.

- W bagażniku jest CIAŁO?!!

- No przecież mówię...

W tym momencie policjant zawiadamia komendę. Po 5 minutach antyterroryści otaczają samochód. Dowodzący akcją podchodzi do kierowcy.

- Prawo jazdy poproszę...

- Proszę bardzo - kierowca pokazuje jak najbardziej ważne prawo jazdy.

- Czyj to samochód? - pyta komendant.

- Mój. Proszę, oto dowód rejestracyjny.

- Proszę wolno otworzyć schowek i nie dotykać schowanej tam broni...

- Proszę bardzo, ale nie ma tam żadnej broni.

- Proszę otworzyć bagażnik i pokazać leżące w nim ciało.

- No problem, ale jakie ciało?!

- Zaraz, zaraz! - mówi kompletnie zdezorientowany policjant. - Kolega który pana zatrzymał powiedział, że nie ma pan prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego, samochód jest kradziony, w schowku jest broń, a w bagażniku ciało...

- He, he! - odpowiedział kierowca. A może jeszcze panu powiedział, że przekroczyłem prędkość?

 

Młody biznesmen mknie swoim nowiutkim porsche. Nagle we wstecznym lusterku dostrzega migające niebieskie światełko. Niewiele myśląc, wciska pedał gazu. Niestety, samchód policyjny nie daje za wygraną. Wreszcie biznesmen zatrzymuje się na poboczu.

Podchodzi policjant, ogląda prawo jazdy kierowcy i mówi:

-Mam za sobą długi dzień, jestem zmęczony i głodny. Jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie, puszczę pana wolno.

-No bo... - kombinuje biznesmen.- W zeszłym tygodniu żona zostawiła mnie dla policjanta. Bałem się, że chcecie mi ją oddać.

-Życzę miłego weekendu - salutuje policjant.

 

i coś o rybkach

Dlaczego gupiki i płatki w akwariach biotopowych nigdy nie pływają przy dnie?

Bo imprezy u kirysków są denne!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×