Jump to content

Skalary - moja historia rozmnażania


michau_83
 Share

Recommended Posts

Cześć, zakładam ten temat z dwóch powodów. Po pierwsze bardzo zależy mi na radach doświadczonych akwarystów (tutaj bardzo Was proszę o komentowanie), i po drugie - wierzę, że wspólnymi siłami uda nam się stworzyć coś na kształt "mini kompendium", które będzie przydatne dla kolejnych amatorów rozmnażania skalarów.

 

Zaznaczam, że nie jestem w żadnym stopniu profesjonalnym hodowcą. Zbiornik 140L założyłem około sierpnia 2010. Obsada mieszana, tj. 2xSkalar, 2xMolinezja, 5xPlatynka, 1 Mieczyk, 2x Neon Innesa.

 

Do pierwszego tarła doszło około 2 miesiące temu i było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. W akwarium wymieniłem jak zwykle 20L wody na świeżą (robię tak raz na około 3 tygodnie) oraz co mogło być małą rewolucją dla rybek dokonałem ogromnej przycinki roślin. Myślę, że wyrżnąłem wtedy 2/3 zieleni. Jak później doczytałem prawdopodobnie moja młoda parka mogła wtedy pomyśleć, że pływa sobie w rodzinnym dorzeczu Amazonki, w którym podczas pory deszczowej znacznie podnosi się poziom wody dając rybkom dużo więcej miejsca do życia. Wtedy też właśnie w naturalnym środowisku dochodzi do rozrodu.

 

Nie mając zielonego pojęcia na temat opieki nad narybkiem zostawiłem wszystko "tak jak jest" i obserwowałem. Jednocześnie cały czas czułem lekkie podniecenie zupełnie nową dla mnie sytuacją. Rodzice zachowywali się wzorowo, tj. nie opuszczali liścia ani na krok. Odganiali każde żywe stworzenie, które odważyło się podpłynąć bliżej niż 10cm. Ku memu zdziwieniu, chociaż to może tylko zbieg okoliczności, nawet podczas karmienia najpierw jeden z rodziców płynął na żer, za chwilę wracał i dawał zmianę drugiemu. Słowem - opieka była cały czas.

Prawie cały... Nadeszła noc. Kolejnego ranka zdarzyło się to - co się zdarzyć musiało. Na liściu nie było już ani jednego jajeczka. W pierwszej chwili zacząłem szukać małych po zbiorniku jednak szybko zdałem sobie sprawę, że nie należy być dumnym z takiego sposobu myślenia (więc nie mówcie nikomu :zamieszany:).

 

Cztery dni później moje skalary znowu postanowiły mnie (a może i siebie) zaskoczyć. Znowu jajeczka są na liściu. I tym razem z uwagi na kompletny brak czasu spowodowany moją pracą, rodzice musieli radzić sobie bez mojej "pomocy". Jednak szło im to dużo lepiej. Na drugi dzień ikra bez żadnego uszczerbku na liściu. Na trzeci dzień to samo, ale już z machającymi ogonkami. Czwartego dnia... powtórka z rozrywki czyli - ani śladu. Postanowiłem sobie wtedy: następnym razem wujek michau zaingeruje.

 

Minęły około 3 tygodnie (prawie jak po ślubie - nie może być za często ;)). Obserwuję dokładne czyszczenie kolejnego liścia. Znowu inne ryby są natychmiast przeganiane. Od razu widzę, że coś z tego będzie. W tym samym dniu lecę po pracy do zoologicznego i kupuję kotnik. Zdecydowałem się na mniejszy plastikowy zamiast większego siatkowego. Moim zdaniem jest bardziej uniwersalny chociażby z uwagi na zawsze kotne żyworódki. Do mieszkania wchodziłem lekko niepewny, ale jest! Wszystko gotowe :) Chwilę później odcięty liść znajduje się już w nowo zakupionym, aczkolwiek pieczołowicie umytym kotniku. Myślę sobie teraz to już musi być sukces.

Pierwsze trzy dni nie wniosły do mojego doświadczenia wiele nowego. Ikra rozwijała się w sposób dla mnie, a teraz (jeżeli doczytaliście aż do tego miejsca) i dla Was, w sposób znany i opisany wyżej. Jedyną nowością było nie odstępowanie kotnika przez tatę skalara. Niestety zrobił się również nieco bardziej agresywny. Nawet zapłakaną i stęsknioną mamę „odprowadzał” na drugi koniec zbiornika. Czwarty dzień rozpoczął na nowo odkrywanie rytuału pielęgnacji narybku. Wszystkie kuleczki z machającymi ogonkami odkleiły się już od liścia i leżały sobie na dnie kotnika. Na miejscu pozostało dosłownie sześć sztuk śnieżnobiałych kulek.

 

W tak zwanym międzyczasie zainteresowałem się tematem żywienia narybku. Najpowszechniejsza i wszędzie polecana jest własna hodowla larw solowca inaczej zwanych artemią. Pewnie i jest to najlepszy pokarm, jednak z uwagi na wszędobylską oraz bardzo ciekawą świata trzylatkę, którą również staram się opiekować, zrezygnowałem z tego pomysłu. Ja wybrałem dietę w postaci: JBL Nobil Fluid – pokarm w płynie (wg mnie prościej się już nie da) oraz jak już trochę podrosną i będą szukać pokarmu przy tafli wody HIKARI First Bites.

Codziennie oglądając kuleczki zauważam stopniowy zanik woreczka żółciowego. Rybki żywią się tym przez kolejne cztery dni. W tym czasie mają już oczka i zaczynają wyglądać jak stadko przerośniętych plemników. Zaczynam podawać pokarm. Bardzo ważne jest, aby karmienie było dość częste. Po konsultacji z żoną, z uwagi na różne godziny naszych prac, udaje nam się stworzyć model karmienia 3 razy dziennie. Kilka kropel wpuszczonych bezpośrednio nad narybkiem tworzy łatwo zauważalną chmurę. Rybki zachowują się jakby pływały w puszce z red bullem. Ogólne szaleństwo, ale przynajmniej nie pozostawiają wątpliwości czy im smakuje. Niepokojące jest natomiast, że z każdym dniem jest ich coraz mniej. Udało mi się je zliczyć. Ósmego dnia jest ich 49szt. Trochę mało :|. Kojarząc wcześniej wspomniane sześć spleśniałych jajek oraz fakt, że wcześniej nic takiego nie miało miejsca doszedłem do wniosku, że wina leży w poziomie natlenienia wody. Niestety nie mam pompki, na razie więc nie podejmuje żadnych kroków.

 

Dzień dziewiąty. Plemników jest około 30! No coś trzeba zrobić. Postanawiam przesunąć kotnik w bezpośrednie sąsiedztwo rurki wylotowej z filtra. Wszystko ustawiam w taki sposób, aby woda z filtra przedostawała się przez szczeliny kotnika poprawiając natlenienie a i przy okazji czystość wody. Jeszcze chwilę obserwuję - wszystko wygląda ok. Lekki prąd wody jest zauważalny (szczególnie podczas karmienia) jednak rybki pływają swobodnie. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku idę do pracy. Po powrocie do domu wpadam w osłupienie. Nie ma ich! Ani jednej! Żal…

 

 

Tym przydługawym wstępem chciałem podzielić się z Wami wiedzą, jaką dane mi było zdobyć dotychczas. Na szczęście moje skalary po raz kolejny pozwoliły mi pogłębić umiejętności rozmnażania tego wspaniałego gatunku i tym razem chciałbym je nie zawieść. Zgodnie ze znanym polskim przysłowiem odrobinkę zmodyfikowanym na potrzeby tego wątku – Do czterech razy sztuka.

 

Obecnie prawdopodobnie najprostszy etap przede mną: wylęg larw. Ikra ma 2 dni. Już "bezpieczna" w kotniku.

Dołączona grafika

By michau_83 at 2011-04-20

Liść specjalnie ułożony w taki sposób, aby jajka nie były bezpośrednio narażone na źródło światła. Podczas przenoszenia liścia ważne, aby ten był cały czas w wodzie.

 

Dzień 3. Machające ogonki.

Dołączona grafika

By michau_83 at 2011-04-20

 

Dzień 4-ty. Większość już się odkleiła.

Dołączona grafika

By michau_83 at 2011-04-20

 

Tym razem kotnika pilnuje mama. To jakiś system? One chyba mają jakiś grafik!? Ojciec nie ma czego szukać w pobliżu.

Dołączona grafika

By michau_83 at 2011-04-20

 

Kotnik umiejscowiony "za rogiem". Prąd wewnątrz dużo mniejszy. Powinno być lepiej. Przepraszam za jakość.

Dołączona grafika

By michau_83 at 2011-04-20

 

Widok ogólny na cały zbiornik

Dołączona grafika

By michau_83 at 2011-04-20

 

Dzień 5-ty. Dzisiaj. Są już oczka :)

Dołączona grafika

By michau_83 at 2011-04-20

 

No to jestem już na bieżąco. Raz jeszcze zachęcam do udzielania mi wskazówek oraz wytykania wszystkich błędów, które na pewno popełniam. Ze swojej strony obiecuję bardzo częste aktualizację.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Widzisz przeszedłem tydzień temu dosłownie to samo. Akwarium 200 litrów różnistych rybek mam tam sporo (7 skalarów różnej wielkości w tym para głównych bohaterów: skalary o kolorze pomarańczowo-perłowym nawet nie wiem jak się profesjonalnie nazywają, do tego trochę neonków, jarzeńców, kosiarkę, kiryski, glonojady). Ni z tego ni z owego na jednym z liści żabienicy zauważyłem ikrę i przyznam, że od razu spisałem ją na straty, bo nie byłem kompletnie przygotowany na jej odchów. Jedyne co mi pozostało to poobserwować to nowum w moim akwarium. Scenariusz opieki przeprowadzonej przez parę rodziców był identyczny: całkowity terror w baniaku a w trakcie karmienia dyżury pilnowania.

Przyznam, że ikra bardzo ładnie się rozwijała. Zaledwie kilka białych jaj, po jakimś czasie pojawiły się ogonki, a jeszcze potem skalarki zaczęły przenosić narybek na innego liścia. Niestety z dnia na dzień było ich coraz mniej, aż kolejnego rana nie pozostało nic. I tak nie miałbym ich czym karmić ...

Teraz postanowiłem przygotować się lepiej i ... nie wpadłem na pomysł, żeby postawić na kotnik. Byłoby dużo taniej, a że akwa dość spore to by się i zmieścił. No ale nic. Kupiłem kompletny zestaw: baniak 60 litrów z oprzyrządowaniem. Planuję przy podmianie wody i czyszczeniu dużego akwarium pobrać sobie wodę do tego mniejszego i wypłukać nowy filtr w wodzie z filtra zewnętrznego, który obsługuje moją "dwusetkę" - to chyba przyśpieszy pojawienie się bakterii nitryfikacyjnych na tym nowym (jeśli się mylę poprawcie).

Jedyny problem jaki pozostaje to karmienie. Ze względu na pewne skomplikowanie w wylęgu artemii wolałbym z niej zrezygnować. Mój przyjaciel, który prowadzi sklep akwarystyczny poradził bym jako jeszcze mało doświadczony "hodowca" na początek popróbował karmić porządnie startą w pył suchą karmą dla narybku, a najwyżej potem wkręcił się w wychów solowców. Jest spora szansa, że materiału do ćwiczeń (czyt. nowej ikry) mogę spodziewać się już niedługo.

Link to comment
Share on other sites

Dzień 7-my. Młode zgrupowały się i rozijają pierwsze znajomości. Cały czas wyraźnie widać że zapasy żółci jeszcze mają, więc jak na razie nie dokarmiam.

Dołączona grafika

By michau_83 at 2011-04-22

 

@MoniGeo:

Życzę powodzenia. Niedługo na pewno znowu będziesz miał okazję. Nie wiem czy coś wisi w powietrzu, ale moja niewyżyta parka znawu zaczęła czyścić kolejny liść :) Jednak nawet jak złożą ikrę to tym razem zostawię ją rodzicom. Parka jest stosunkowo młoda więc też niech się uczy pielęgnacji młodych.

Link to comment
Share on other sites

Zainteresował mnie ten pokarm w płynie. Ty będziesz miał łatwiej z jego dozowaniem, bo to w końcu kotnik - pojemnik pojemnościowo dużo mniejszy. Ale jak to wykorzystać w baniaku 54l (bo dokładnie tyle ma, jeszcze z pudła nie wyjmowałem i cały czas myślałem że to "sześćdziesiątka" :) Pójdzie mi tego sporo, a większość i tak w filtr. No nic zobaczę jak będzie. Póki co w moim głównym baniaku życie płynie (to dobre slowo ;) ) jak gdyby nigdy nic. Cisza i spokój.

 

Ps. pytanie nr 1. do bardziej ode mnie doświadczonych kolegów i koleżanek. Kumpel w sklepie ostrzegł mnie, że jak będę chciał przenieść już złożoną ikrę z dużego akwa do kotnikowego (np na liściu czy na czym tam im wypadnie to zrobić) to 1) jest jakieś tam ryzyko uszkodzenia ikry - pomimo przenoszenia w wodzie akwariowej, 2) przeniesienie tam rodziców może skutkować tym, że nie uznają ikry za swoją i komplernie nie będą się nią interesować. Choć w tej drugiej kwestii zastanawiam się czy wogóle mi tam będą potrzebni rodzice. Ikra przecież i bez ich opieki się wykluje z moim minimalnym udziałem (dodać jakiś środek "antypleśniowy" i napowietrzanie lekko ustawić w kierunku ikry).

Bo tak to musiałbym odławiać parkę przenieść do kotnika no i czekać ... nie wiadomo na co. Znaczy wiadomo na co, tylko że nie wiadomo jak długo. A to i stres dla rybek i jeszcze mógłbym im jakąś krzywdę zrobić. Tyle, że szkoda mi te żywe liście wycinać.

Pytanie nr 2. planuję w konikowym zamontować na przyssawkę sztucznego dużego liścia. Ciekawe czy zda to egzamin?

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Cudnie naprawdę ich sporo pomyśl tylko co będzie jak podrosną hi hi przedszkole. Super, szacun normalnie. Ja mam problem z odróżnieniem czy mój skalar to samiec czy simca, a mam tylko 1 bo miałam 2 ale 1 odszedł więc nie mogę porównać.

Link to comment
Share on other sites

Szybko rosną ciekawią mnie barwy a tak btw. to czy gdy dorosną to kilku (dwóch) byś nie oddał ;D :D

No mnie też barwy ciekawią może będą takie jak rodzice a może zupełnie inne. Interesuje mnie czy jak będą miały paski zwrócone w ta sama stronę.

Link to comment
Share on other sites

No cóź... niestety nie rosną zbyt szybko :(

 

Kolejne zdobyte doświadczenie nauczyło mnie że kotnik nie jest dobrym rozwiązaniem. Pomimo tego że był zakryty pokrywką maluszki wydostały się na zewnątrz. Czy one posiadają jakieś narzędzia?!?! Musiały powypływać przez boczne szpary. W ciągu dnia wyglądało to nawet imponująco jak chmura narybku pływała przy swoich rodzicach. Nawet jak jakiś się oddalił za daleko to natychmiast był (w pysku) przywoływany do rodzeństwa. Widok piękny. Niestety nic co dobre nie trwa długo.... Nie pozostało po nich ani śladu.

 

BTW. Czy ktokolwiek ma może jakieś małe akwa (góra 20L) na zbyciu. Jest to chyba jedyna nadzieja dla mojej parki. A kolejny liść już zajęty ;)

Link to comment
Share on other sites

Allegro Lub zoolog to chyba twoje wyjście ''na szybko'' ale jak na moją wiedzę (a sporo czytałem) to powinno akwa mieć około 60l żeby małe wychować jakoś takoś 20l to trochę za mało wyobraź sobie ok 100 skalarów długości 1 cm w 20l

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się z os. wyżej szkooda, że nie wyszło, ale i tak są postępy załóż jeszcze jedno całe aqua z wyposażeniem od razu lepiej jakieś większe. Chociaż jeśli nie będziesz ich długo trzymał w nowym aqua to możesz nawet 30l, ale wtedy mało miejsca więc takie już większe do rodziców lub sprzedać młode.

Link to comment
Share on other sites

U mnie również często dochodzi do tarła,ale jak na razie nic poza tym nie osiągnąłem.

Teraz chcę przeznaczyć na akwarium tarliskowe zbiornik 126L i tu moje pytanie:

Czy może ono być normalnie urządzone(żwir,rośliny),czy musi być(tak czytałem)sterylne-tzn.bez żwiru,piasku itd.?

 

Ps.Jaki termin ważności ma ta karma w płynie,można ją otworzyć,użyć część,przechować resztę i użyć przy następnym tarle,czy jest jednorazowa-do wykorzystania po otwarciu?

Link to comment
Share on other sites

Na moją wiedzę to bez żwirku ale z piaskiem ok sprzęt też rośliny czemu nie przecież rośliny nie zaszkodzą a małe pomiędzy kamyczkami mogłyby utknąć i tyle z małych.126l to dobre akwa tarliskowe jak i przedszkole i żłobek dla małych.O karmach w płynie nie mam zielonego pojęcia

Link to comment
Share on other sites

Mam pytanie: Czy w jakiś specialny sposób włożyłeś ten liść do kotnika, tak aby się nie obkręcał? Czy jakoś go przymocowałeś żeby ikra na nim nie miała bezpośredniego kontaktu ze światłem?

 

Pytam dlatego że skalary złożyły mi ikrę i chcę zrobić taki eksperyment jak ty.

Link to comment
Share on other sites

  • 5 weeks later...

Z karmę w płynie nie jestem pewna ja używam takiego proszku do karmienia maleństw. Moja kumpela używała płyn (zapytam ją jak coś), ale z tego co wiem to nie jest taki dobry bo z kotnika szybko ucieka do filtra ( w aqua oddzielnym to nie taki problem, ale jak to przez filtr przejdzie to nic nie zostanie a jak ma zostać to patrz ile tego musisz wlać).

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Świetny opis, czytając go sporo się dowiedziałem o podstawach tego co sam musiałem dzisiaj robić.

Powtarzam całą operację opisaną w pierwszym poście, zobaczymy jaki da to efekt.

Wydaje mi się, że moje Skalarki nie były tak produktywne, mam dwa małe listki ;D ale póki co musi wystarczyć.

 

A propos naświetlania, u mnie tarło po raz pierwszy zdarzyło się po wymianie świetlówek, czy to też ma jakiś wpływ?

Link to comment
Share on other sites

Dodam swoje zdanie jako "Doświadczona Babcia Młodych Skalarków".

 

Początek tematu,drogi autorze przeczytałam bardzo dokładnie,później już mniej.Przepraszam,czasami tak mam.Chciałam ci podpowiedzieć jedną bardzo istotną rzecz jeśli chodzi o młode.Tak z własnego doświadczenia.Kotnik,który widziałam na zdjęciach nie nadaje się na wczesną fazę larwalną."Plemniczki",o których pisałeś,że zniknęły,po prostu wypłynęły ci przez otworki.Już to przerabiałam.

Na fazę początkową polecam ci kotnik z siateczki.Później je przeniesiesz do tego plastikowego (tak po około 3 tygodniach).Z przeniesieniem jajeczek z liściem-świetny pomysł,też tak robię.Te białe jajeczka,o których pisałeś to spleśniała ikra,nic z niej nie będzie,możesz usunąć.

I gratulacje,szybko ci się zakochały. :)

Pozdrawiam i trzymam kciuki za kolejne rzuty młodych.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Witam. Proszę Was o radę, kupiłem jakiś miesiąc temu dobraną parę skalarów. Nie dochodzi do tarła, co może być przyczyną? Jakie warunki muszę spełnić, nie jestem doświadczony w rozmnażaniu tych rybek. Para na pewno jest ok, w sklepie złożyły ikrę zanim je kupiłem.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Wie ktoś może coś na ten temat? Pierw opisze sytuację zanim zadam pytanie ;D

 

W ogólnym zbiorniku 240l trzymam dwie pary dorosłych skalarów.Nie jest sztuka żeby dobrana paraw złożyła ikrę ale nie w tym rzecz.Od pewnego czasu probuję rozmnożyć moje skalary ale w sposób naturalny,chcem aby one same wychowały potomstwoa a nie po przez zabieranie im ikry i robienie tego samemu.Przelalem wode ze zbiornika ogólnego do 112l akwarium i przeniosłem tam bohaterów mojej opowieści.Ikre mialem juz 9 razy i za każdym razem po jakimś czasie ryby ją zjadają.Oczywiście jest tam ta jedyna para a także roślina i stozek....:D

I teraz moje pytanie.Czy u niektórych osobników z zanikłym instynktem macierzyńskim już po prostu nie da się tego przywrócić? Czy po prostu potrzeba im więcej czasu i sie nauczą???

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...