Jump to content

zawodowiec

Użytkownik
  • Content count

    51
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0

About zawodowiec

  • Rank
    Forumowicz
  1. zawodowiec

    [112 L] Gupikarium

    Na początek parametry akwarium: Pojemność: 112 L Założone: 1 grudnia 2012 r. Filtr: wewnętrzny, włączony 24/7, ale na czas karmienia wyłączam i włączam po 10 minutach średnio, Obsada: kilkanaście gupików w różnym wieku, Rośliny: dużo moczarki, sporo bakopy + dwa jakieś maleństwa. Napowietrzanie: z filtra. CO2: brak. Parametry wody: - NO3: 25 mg/L, - NO2: 0 mg/L, - twardość: 3/4, - KH: 6 stopni, - pH: 6,8-7,2, - Cl2: 0-0,8 mg/L. Temperatura: 27-28 stopni C. Akwarium raz w tygodniu jest odmulane, dokonywana jest podmiana 30-35% wody i czyszczony jest filtr. Od założenia akwarium pływały w nim wyłącznie gupiki. Głowy nie dam, ale na chwilę obecną mam ich chyba 16 - 5 samców i 11 samic. Myślałem nad tym, aby dokupić jeszcze jednego samca aby w prosty sposób wprowadzić do puli nowe geny i różnorodność. Chciałbym kupić sobie parkę pielęgniczek ramirez i małą ławicę neonów inessa (10-15 sztuk). I tu moje pytanie - czy nie przerybię sobie akwarium? Ile gupików mogłoby sobie pływać maksymalnie pomiędzy dwoma pielęgniczkami i kilkunastoma neonkami?
  2. Nie rozwodzę się, bo potrzebuję szybkiej odpowiedzi. Czy zmętnienie wody, które nastąpiło kilka minut po jej podmianie wraz z wlaniem pierwszej dawki Capiforte może być zakwitem glonów? Wydaje mi się, że to jeszcze za wcześnie, cykl komórkowy nawet tyle czasu nie trwa. Zmętnienie zauważyłem od razu po zapaleniu światła po dolaniu ostatniego wiadra. Wodę mam zawsze mętną od razu po czyszczeniu i podmianie, ale w mniejszym stopniu niż teraz. Ryby pływają (a raczej siedzą w miejscu, jak to zazwyczaj w pierwszych minutach po podmianie) w górnej partii zbiornika, ale kilka ma się dobrze u dołu.
  3. zawodowiec

    Zarobaczone rybki?

    Uprzejmie dopraszam się odpowiedzi.
  4. Na początek parametry akwarium: Pojemność: 112 L Założone: 1 grudnia 2012 r. Filtr: wewnętrzny, włączony 24/7, ale na czas karmienia wyłączam i włączam po 30 minutach średnio, Obsada: kilkanaście gupików w wieku od dorosłych do miesięcznych, Rośliny: dużo moczarki, sporo bakopy + dwa jakieś maleństwa. Napowietrzanie: z filtra. CO2: brak. Parametry wody: - NO3: 25 mg/L, - NO2: 0 mg/L, - twardość: 3/4, - KH: 6 stopni, - pH: 6,8-7,2, - Cl2: 0-0,8 mg/L. Temperatura: 27-28 stopni C. Akwarium raz w tygodniu jest odmulane, dokonywana jest podmiana 30-35% wody i czyszczony jest filtr. Od jakichś dwóch tygodni zaobserwowałem u swoich rybek prawdopodobnie sraczkę, tak mi się przynajmniej wydaje. Co jakiś czas któraś z nich zaczyna robić długie, ciągnące się, białe kupki, przypominające niteczki. Wcześniej też sporadycznie im się to zdarzało, ale zaniepokoiły mnie dwie sprawy: - Po pierwsze, biegunki przybrały na intensywności, chorują przynajmniej dwie rybki jednocześnie, co jakiś czas zdrowieją i chorują inne. - Wczoraj przy płukaniu filtra w wiadrze zauważyłem kilkanaście robaków. Wyglądały jak jakieś nicienie, cholera je wie. Długie na kilka centymetrów, cieniutkie jak niteczki, pofalowane, pływały sobie w wiadrze. Co jest grane?
  5. Po tygodniu od ustąpienia objawów obniżyłem temperaturę do 28 stopni i tak już zostało. Choroba nie nawróciła, rybki są zdrowe. Moczarka w 80% padła podczas kuracji, ale to mały problem. Wątek można zamknąć.
  6. Tak właśnie myślałem. Mam nadzieję, że stężenie tej zieleni nie zrobi się toksyczne dla rybek. Szkoda tylko moczarki, bo rozrosła mi się w piękne, bujne krzaczory, a teraz bardzo ciężko znosi 30 stopni Celsjusza. Już w połowie padła.
  7. Proszę o dość szybką odpowiedź, jako że jestem w trakcie czyszczenia akwarium: Rybki wyzdrowiały po kilku dniach siedzenia w 30 stopniach i kąpania się w zieleni malachitowej. Na opakowaniu pisze, iż po 6-8 dniach należy powtórzyć dawkę. Czy skoro rybki nie mają już żadnych objawów chorobowych (od jakichś 3-4 dni) to czy mam lać zieleń przy tej podmianie, czy nie? I czy mogę już obniżyć temperaturę?
  8. Postanowiłem leczyć chorobę jak ospę rybią. Przy przypadającej na dziś podmianie wody dolałem zieleń malachitową w ilości 0,1 mL/L i dosypałem tej niebieskiej soli akwarystycznej w ilości 0,8 mL/L. Temperatura panująca od wczoraj wieczora to 29-30 stopni Celsjusza. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie to podoba mi się kolor wody ; )
  9. Jest to niewykonalne. Na początek podkręciłem termostat o dwa kliknięcia, nie widzę ile to stopni w górę. Jak znajdę chwilę to skoczę do zoologa pod domem i kupię jakieś medykamenta.
  10. Aktualizacja: u jednej z rybek zmiany pojawiły się również na pozostałych częściach ciała. Myślisz, że to ospa? Te grudki są na prawdę malutkie, na jednym milimetrze kwadratowym jest ich może z 10.
  11. Na początek parametry akwarium: Pojemność: 112 L Założone: 1 grudnia 2012 r. Filtr: wewnętrzny, włączony 24/7, ale na czas karmienia wyłączam i włączam po 30 minutach średnio, Obsada: 3 dorosłe gupiki (samiec i dwie samice), 9-11 pięciotygodniowych, ok. 5 tygodniowych. Rośliny: dużo (chyba nawet bardzo) moczarki, trochę bakopy, kabomby i kryptokoryny + dwa jakieś maleństwa. Napowietrzanie: z filtra. CO2: brak. Parametry wody: - NO3: 25 mg/L, - NO2: 0 mg/L, - twardość: 3/4, - KH: 6 stopni, - pH: 6,8-7,2, - Cl2: 0-0,8 mg/L. Temperatura: 26-27 stopni C. Akwarium raz w tygodniu jest odmulane, dokonywana jest podmiana 35-40% wody i czyszczony jest filtr. A teraz od początku. Opiszę wszystko: Jak wspomniałem, mam 9-11 pięciotygodniowych gupików. Od samego początku ich rozwoju w moim akwarium zauważyłem, że wśród maluchów jest jedna cherlawa rybka, która rosła wolniej od innych i miała słabo wykształconą płetwę ogonową. Rozmiar tej rybki to ok. 50% rozmiaru jej rodzeństwa. I ta oto rybka około 6 stycznia chyba mi zachorowała. Na prawie całej powierzchni jej ciała zauważyłem białe, rozsiane malutkie zmiany grudkowe. Wysiew był tak gęsty, że z daleka wyglądało jakby rybka pokryła się chropowatym nalotem. Zignorowałem trochę tę chorobę - raz, że nie miałem czasu, a dwa, pomyślałem, że to jakieś zakażenie oportunistyczne, na które ona, z racji jakiegoś dysmorfizmu, prawdopodobnie uwarunkowanego genetycznie, jest podatna. Od czasu pierwszej obserwacji dwa razy próbowałem ją odłowić, ale jest tak ruchliwa, a poza tym mała, że nie dałem rady. Jak piszę te słowa to nie mogę jej wypatrzyć. Ale często ją widywałem nawet w gronie rodzeństwa jak sobie pływała. 8 czy tam 9 stycznia, nie pamiętam dokładnie, robiłem podmianę wody. Była to podmiana połączona z agresywnymi porządkami: po pierwsze, martwieje mi kryptokoryna i starsze części pędów kabomby i usuwałem najbardziej podgniłe fragmenty tych roślin; po drugie, na korzeniu urosła mi sporych rozmiarów pleśń (chyba pleśń, blado-żółtawe duże gluty, pachniały intensywnie na grzybowo) - musiałem korzeń wyjąć, wyczyścić i wyparzyć. Całość trwała około godziny - w tym czasie światło było zgaszone i pokrywa zdjęta, wnętrze akwarium rozbebeszone, a ja co chwila coś majstrowałem. Inna sprawa, że poprzednie podmiano-porządkowania były tylko trochę mniej stresujące moim zdaniem. Aby uniknąć nawrotu pleśni dolałem troszkę siarczanu miedzi. W każdym razie po dolaniu wody, założeniu pokrywy i zapaleniu światła okazało się, że rybki chyba mocno się zaniepokoiły. Zamiast przypływać na mój widok i łasić się do palca jak wcześniej, uciekały ode mnie i chowały się po kątach, gdzie przesiadywały godzinami. Nie jadły, były apatyczne i bardzo zestresowane, jak uciekały to z chlupotem. Co ciekawe, zachowywały się tak tylko dorosłe osobniki, małe gupiczki były wesołe jak wcześniej i chętnie wcinały to, czego dorośli nie zjedli. Zaobserwowałem, że jedna dorosła samiczka robiła przez dwa dni takie ciągnące się, przezroczyste, długie kupki. Pozostałe dwie tylko były zestresowane. W każdym razie stres minął po trzech dniach, pełen apetyt wrócił już wczoraj. Dziś mogę stwierdzić, że dorosłe ryby są już zdrowe. Nie mogę tego powiedzieć jednak o małych rybkach. Kilka dni temu u jednej zauważyłem drobne białe wykwity o charakterze grudkowym w okolicy pyszczka, zaraz potem u innej, choroba postępowała i szerzyła się na pozostałe osobniki i na chwile obecną większość spośród pięciotygodniowych gupików ma zajęte okolice pyszczka i przednią część głowy. Zmiany przypominają morfologią te zauważone u wspomnianej cherlawej rybki. Są do drobniutkie, gęsto wysiane białe grudki, z daleka wyglądające jak chropowaty nalot. Nie zrobię zdjęcia, bo nie mam dobrego aparatu, a nawet jakbym miał, to maluchy są tak żwawe, że nawet na visus trudno jest je obserwować. Poza tym nie mają żadnych jawnych objawów chorobowych - jedzą, pływają po całym zbiorniku, tak jakby nic się nie działo. Dodam jeszcze ciekawostkę - jakieś 10 dni temu wszystkie maluchy z tego miotu zaczęły pływać stadnie, choć wcześniej pływały rozproszone. Po kilku dniach wróciły do stanu rozproszenia. Zastanawiam się, czy to zachowanie mogło być przejawem jakiejś rozpoczynającej się infekcji? Opisałem cały proces patologii w moim zbiorniku, gdyż nie znam się na rybach i nie wiem czy nie byłoby to wszystko ze sobą związane w jakiś sposób. Proszę o pomoc - przede wszystkim diagnoza, a następnie propozycje postępowania.
  12. zawodowiec

    [112 L] - gupikarium

    To znaczy? Mógłbyś, proszę, przedstawić bliżej kwestię różnicowania płci u gupika w zależności od temperatury otoczenia?
  13. zawodowiec

    [112 L] - gupikarium

    No dobra, a co z proporcjami płci? Jak nic nie będę robił to będzie dążyć do 50:50, chyba, że samce się będą zabijać.
  14. zawodowiec

    [112 L] - gupikarium

    Największe i najładniejsze : ) Jeszcze taka koncepcja jest, że teraz puszczam wodze, a za 3 miesiące wybieram najdorodniejsze i najładniejsze rybki z ogółu, resztę odławiam i wpuszczam neony.
  15. zawodowiec

    [112 L] - gupikarium

    Nie ma mowy o żadnym osobnym akwarium. Myślałem też nad tym, aby z każdego miotu po upływie jakichś 6 tygodni wybierać ok. 3-4 najlepszych sztuk, jednego samca i 2-3 samice. Tylko że wtedy byłaby już selekcja sztuczna. Po wyselekcjonowaniu około czterech miotów i posiadaniu kilkunastu gupików wrzuciłbym ławicę 20 neonów i skończyłby się dodatni przyrost.
×