Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 05/14/2013 in all areas

  1. 7 points
    Witam Nie wiem czy wypada już w pierwszym wpisie zaczynać "na otro", ale co tam. Długo zastanawiałam się do czego może posłużyć blog na forum. Tematy o akwariach są, galeria ryb też jest... Może więc nada się do spisywania akwarystycznych spostrzeżeń i wszelkich tego typu refleksji. Swoją pierwszą i może nie ostatnią notkę chciałabym poświęcić nam akwarystom* oraz wszelkim posiadaczom rybek**. Nie wiem kto upowszechnił tutaj ten podział [Pley? Mapet?], ale uważam, że jest on bardzo trafny. Otóż poza zainteresowaniem wiadomą tematyką obie te grupy łączy jeszcze jedno... Często spotykany brak życzliwości i ogłady. Czy jak kto woli, po prostu chamstwo i ignorancja Co ciekawe, zjawisko to ma charakter zarówno negatywny jak i pozytywny. Przykłady? Wzburzenie i złość wywołane konstruktywną krytyką. W końcu po cóż innego pisze się na forum, jeśli nie wyłącznie dla pochwał i aprobaty? Ludzie, przecież krytyka = rada = nauka... Ale oczywiście łatwiej i dojrzalej jest się po prostu obrazić. Niechęć do udzielenia pomocy gdy ktoś o nią kulturalnie prosi i faktycznie próbował już coś znaleźć na ten temat. Kładę tu nacisk na drugą część powyższego zdania... Rozumiem jak najbardziej to, że udzielając dziesiątki razy tych samych porad można się w końcu zdenerwować, bo człowiek to nie maszyna. Ale pamiętajmy, że nie każdy nowy użytkownik jest leniem nieskorym do pogłębiania wiedzy. Zdarzają się osoby chętne do nauki (dzięki Ci Losie za takie) i właśnie dla tych ludzi warto wciąż upowszechniać wiedzę na forum i dzielić się swoim doświadczeniem. Uczulenie na tekst pisany dłuższy niż 2 linijki. Czyli generalnie domaganie się porad podanych na tacy. Myślę, że tłumaczyć tego nie trzeba, to bardzo powszechne schorzenie. Brak poszanowania dla czyjejś pracy i generalne jęczydupstwo. Okazywane np. przez: - aroganckie komentowanie akwariów/czegokolwiek bez wskazania co konkretnie jest nie tak, - oburzenie ceną sprzedawanych przez kogoś ryb/roślin,"bo widziałem, że to jest tańsze na Alle...". Zadrogo? Poszukaj gdzieś indziej i nie zawracaj komuś głowy swoim narzekaniem. Nie podoba Ci się aranżacja/obsada/rośliny? Powiedz co konkretnie jest do zmiany i wyjaśnij krótko dlaczego. Każdy z nas od czegoś zaczynał, nie zniechęcajmy nowych do tego pięknego hobby Uważam, że przytoczone przykłady to główne czynniki sprawiające, że bywamy społecznością wzajemnie znieczuloną i nieżyczliwą. Wcale mnie to z resztą nie dziwi, widzę to po sobie... Odczuwam taką samą niechęć zarówno gdy widzę temat z pytaniem, na które już setki razy odpowiadano*** , jak i wtedy gdy usuwam jakąś prowokację śmierdzącą trollem. Oba przykłady świadczą o braku szacunku ze strony piszącego - tyle, że wyrażonym na inne sposoby. Straszna ze mnie jędza z natury, dlatego zawsze czytam 2 razy swoje wypowiedzi zanim coś komuś odpiszę. Za pierwszym razem aby sprawdzić czy nie ma byków i literówek. Za drugim razem po to aby zobaczyć jak sama odebrałabym daną wiadomość, gdyby była skierowana do mnie. Polecam każdemu, kto również bywa nerwusem Wspomniałam na początku o pozytywnym aspekcie braku życzliwości i pewnej dozy chamstwa. Chodzi o to, że do wielu ludzi spokojne i czysto informacyjne tłumaczenia kompletnie nie docierają. Za to o dziwo często skutek odnoszą dopiero krótkie i życiowe komunikaty w stylu: Y: Mam welony z neonami, akwa 20 l. Mogę dokupić jakieś rybki? Mam grzałkę i muszle. X: Twoja obsada jest do chrzanu, męczysz ryby. Welony wymagają blablablab a neony blablablab. Y: Ale przecież żyją i jedzą, więc im dobrze... X: Jakby Ciebie ktoś zamknął na całe życie w kiblu 2x2m to też byś żył i jadł, ale co to za życie? Poza akwarystyką od lat interesuję się także terrarystyką. W środowisku terrarystów pośród nowych osób również powszechne jest zjawisko: mam internet więc kupię zwierzaka a potem zapytam na jakimś forum co robić dalej, zamiast jak cywilizowana małpa skorzystać najpierw z Google. Co ciekawe jak dotąd nie zaobserwowałam jednak w tych kręgach narastającego wzburzenia tą postawą. Wiadomo, zdarza się, ale nie w takim stopniu jak u akwarystów. Stoicka cierpliwość jaką nie raz tam obserwuję chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać... Myślę, że ludzie po prostu nie chcą odstraszyć takich użytkowników i wolą dla dobra zwierzęcia czegoś ich jednak nauczyć. Polecam ciekawą notkę z bloga Dark_Raptora, jednego z redaktorów największego polskiego portalu terrarystycznego. W bardzo celny sposób opisuje ten problem: http://www.terrarium.pl/blog/16/entry-272-lo-matko-czyli-o-dostepnosci-informacji-w-sieci/ Podsumowując: - bądźmy dla siebie wzajemnie nieco bardziej wyrozumiali, - nie oceniajmy wszystkich "nowych" jedną wyuczoną miarą, - zanim zadasz pytanie na forum wysil się chociaż na tyle aby poszukać najpierw informacji na własną rękę, - jeśli oczekujesz jedynie klepania po plecach i nie potrafisz przyjąć konstruktywnej krytyki, pora zmienić hobby Pozdrawiam, Luniak ________________________________________________________________________________ * Akwarysta - osoba, która dąży do tego by zapewnić swojej obsadzie optymalne warunki życia. ** Posiadacz rybek - ma rybki. *** Zazwyczaj kilka sekund w wyszukiwarce wystarczy by otrzymać kilkadziesiąt odpowiedzi na np. jakże popularny temat zwalczania ospy.
  2. 3 points
    A ja powiem tak. Także i na forum powinniśmy być dla siebie,a nie przeciwko sobie. Są tutaj osoby o różnym stopniu zaawansowania w dziedzinie akwarystyki, a początkujący akwarysta przychodząc tutaj raczej oczekuje jakiś porad od bardziej doświadczonych kolegów / koleżanek, a nie lawinowej krytyki spływającej z siłą wodospadu. Ja rozumiem że są osoby bardziej oporne i nie da się ich " nawrócić " na prawidłowe podejście do tematu hodowli ryb i choćby niewiadomo jakich argumentów używać to one i tak wiedzą lepiej. Myśle że na szczęście takich "akwarystów " jest tu niewielu, a większość to Ci którzy potrafią rozsądnie podejść do tematu i cieszyć się tym pięknym hobby jakim jest akwarystyka - nie zniechęcajmy ich.
  3. 3 points
    Pozwól, że odniosę się do tego fragmentu: mam internet więc kupię zwierzaka a potem zapytam na jakimś forum co robić dalej, zamiast jak cywilizowana małpa skorzystać najpierw z Google.". To zjawisko faktycznie jest coraz powszechniejsze i dotyczy także futrzaków. Przez wiele lat hodowałam fretki (poza rybkami) i zauważyłam, że często ludzie kupują sobie takie futrzasto-miziaste stworzonko, bo jest ładne i cacy, ale pojęcia nie mają o nim za grosz. Potem okazuje się, że to śliczne "coś" robi spustoszenie w domu (np. rozkopuje ziemię z kwiatków), bo taką ma naturę i w efekcie końcowym ląduje na dworze. Co do stworzeń wodnych efekt końcowy jest podobny - albo zdychają, bo osoba je posiadająca nie potrafi się nimi odpowiednio zaopiekować, albo jeszcze żywe lądują w muszli klozetowej. TO JEST STRASZNE.
  4. 2 points
    Jasne, że nie żyją w kałużach. Chociaż wiele rozlewisk w porze suchej wysycha i Betta potrafią w takich kałużach przeżyć, lub z jednej do drugiej się przemieścić (nie bez powodu ewolucja obdarzyła je labiryntem). W każdym razie są to ryby, które za prądem wody i zbyt otwartą przestrzenią nie przepadają. Nie są zwinne w pływaniu i w gąszczu czy gałęziach ukrywają się przed drapieżnikami.
  5. 2 points
    Najważniejsza rada na początek! Nie słuchaj rad mam3koty !
  6. 2 points
    Do napisania niniejszej notki zmotywowały mnie dwie rzeczy: koniec przygody z akwarystyką słodkowodną oraz artykuł z portalu Reef Builders - "Falling in love with the hobby again" (polecam). W życiu prawie każdego hobbysty przychodzi po pewnym czasie moment gdy zaczyna się rutyna. To co dawało satysfakcję przestaje już tak bardzo cieszyć i staje się w większym stopniu obowiązkiem niż przyjemnością. Zaczyna brakować czasu, bo inne zajęcia stają się ważniejsze w hierarchii priorytetów, a w skrajnych przypadkach po prostu zapada decyzja o sprzedaniu baniaków i rezygnacji. Tak było u mnie i przez długi czas chodziła za mną myśl by całkiem odpuścić sobie akwarystykę, bo przestałam mieć jakąkolwiek satysfakcję z moich zbiorników. Jednak zamiast wziąć rozwód z hobby postanowiłam spróbować czegoś nowego, nieco bardziej skomplikowanego i trudniejszego, ale jarającego mnie coraz bardziej: akwarystyki morskiej. Zaczęło się od nieplanowanego zakupu małej kostki, która była polem eksperymentów i częstych porażek. Nie zraziłam się jednak, wyciągnęłam wnioski i zaczęłam coraz więcej czytać aż zapadła decyzja o postawieniu zbiornika 300L. Każdego z nas kręci coś innego: jeden dla odmiany pójdzie w biotopy albo spróbuje zająć się hodowlą gatunków ryb których jeszcze nie miał, inny założy holendra, a jeszcze ktoś inny rasowe BW, Tangę lub zrobi wypasione paludarium. Czasem dużym krokiem w dobrą stronę może być nawet postawienie większego akwarium lub chociaż głupia zmiana aranżacji. W każdym razie warto dać hobby jeszcze jedną szansę i próbować nowych rzeczy. Zmiany bywają dobre i potrzebne. Pozdrawiam czytających.
  7. 2 points
    Jestem na tym forum sporadycznie, a mimo to denerwuje mnie fakt, że zakładane są nowe wątki na tak oklepane tematy. Nie dziwie się, że Wy, starzy wyjadacze, macie czasem dość. Ja kilka lat temu bardzo zaangażowałam się w akcję rasowy = rodowodowy, i wiecie co? Do wielu ludzi poprostu nie dociera. Odpuściłam, miałam już dość. Kto będzie naprawdę chciał w końcu dotrze do wiedzy i ją zdobędzie.
  8. 2 points
    Witam wszystkich na moim skromnym blogu. Blog powstał w wyniku przypadku i raczej jako swojego rodzaju pamiętnik niż rzecz pod publikę. Jak nietrudno zauważyć, jestem na tym forum "świeży", a żeby być bardziej dosadnym w ogóle jestem świeży na wszelkich forach akwarystycznych. Dawno temu, jak byłem jeszcze piękny i młody (teraz mi tylko "i" zostało) parałem się akwarystyką - jakieś 20 lat temu. Były to nieco inne czasy. Całkiem niedawno postanowiłem powrócić do hobby. Na początek w porozumieniu z żoną nabyłem niewielki zbiorniczek - 60l 60x30x33 w opcji profil. Rzekomo kompletny zestaw na allegro. Okazało się, jednak, że ta kompletność jest względna - niestety zastosowałem kryterium ceny. W zasadzie zakup tego zbiornika potraktowałem jako swojego rodzaju eksperyment socjotechniczny na sobie pt. "Czy złapię bakcyla ponownie". Okazało, się że nie dość że eksperyment się powiódł, to jeszcze zaraziłem swojego Ojca (który notabene 25 lat temu zaraził mnie) który to kupił zbiornik 200l (100x40x50). Zakup zbiornika dla Taty był już nieco bardziej przemyślany - przekopałem różne fora, ale to przypadło mi najbardziej do gustu. Wystartowaliśmy z akwariami z Ojcem mniej więcej w odstępie 2 tygodni (ja wcześniej). Moje całkiem ładnie się "ułożyło", po 3 tygodniach nie wytrzymałem i nabyłem rybki. Moja obecna obsada to 1xOtosek 4xKirysek Spiżowy, Parka Prętników, 6xNeon Inessa i do tego 7 gupików (2 panów 5 Pań). Tata wystartował nieco później, ale chyba brakło mu cierpliwości i wpuścił rybki wcześniej. No i niestety przyplątała się jakaś ospa, leczenie, pady rybek itd itp. Ale jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tata wpadł na pomysł, że jego 200l jest dla niego za małe i on by chciał większe. A że z natury jest człowiekiem czynu przemyślał sprawę, pomierzył i ustaliliśmy, że 450l będzie dla niego w sam raz. Padło na zbiornik 150x50x60. A że ten 200l stał się Tacie zbędny - niewiele myśląc postanowiłem od niego go odkupić po promocyjnej cenie :D:D. Blog będzie głownie dotyczył właśnie tego zbiornika 200l - zbiornik w tym momencie jest jeszcze u Taty, znajdzie się u mnie najprawdopodobniej przed świętami. W kolejnym poście opiszę co zamierzam z tym zbiornikiem zrobić i jaki efekt będę chciał osiągnąć.


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?

    Sign Up
×