Skocz do zawartości
  • wpisy
    3
  • komentarzy
    0
  • wyświetleń
    972

...i niemal komplet

Dzierzka666

170 wyświetleń

Tydzień po kupnie pierwszego malca, jak tylko minęły mrozy (a raczej śniegi) poleciałam do zoologa kupić kolejne COŚ. W końcu obiecałam samcowi kupić dwie samiczki w ramach pocieszenia po stracie. No i kupiłam. Biedactwo skuliło się na dnie woreczka, aż myślałam, że padło w czasie transportu. A to tylko tak się bało. W ramach adaptacji do nowych warunków pewien czas młode (bo niby "na pewno samica", ale ja nie wiem) spędziło czas w woreczku zanurzonym w akwarium. Pierwsza "samica" rzuciła się na woreczek, jak byk po ujrzeniu czerwonej płachty. Agresor rybie nie przeszedł do tej pory, ale senior rodu wziął się za wychowywanie młodych. I tak ryby muszą spać razem z nim. Kiedy "pierwsza" chciała przegonić najmłodszego z miejsca noclegowego, senior zakazał jej tego w dość bolesny sposób. O jedzenie żebrzą obecnie również wszystkie trzy (inaczej tego nie nazwę). Senior w końcu się naje, bo ostatnie lata był na dobrowolnej diecie. Zbrojnikowi chyba się podoba towarzystwo, chociaż w zasadzie wszystkie gurami uciekają przed nim. Ale tylko wtedy, kiedy ten się rusza. W zasadzie zbrojnik nie narusza nonego rewiru guramich. Te zaś czasami za dnia obmacają go swoimi płetwami. 

 

A tak wyglądał najmłodszy z guramich tuż po zakupie. Nie jestem pewna, czy jest tej samej płci co "pierwsza".  IMG_9654.thumb.JPG.c8b79e9b3aeddadc8a433f2df3a30ec6.JPG



0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×