|
JAK HODOWAĆ WŁASNE CIEKAWE ODMIANY I STANDARDY:
Genetyką nazywamy naukę biologiczną, zajmującą się badaniem dziedziczności i zmienności organizmów roślinnych i zwierzęcych. Tłumaczy nam ona, dlaczego dzieci są podobne, choć nie identyczne, do rodziców, dlaczego wszystkie osobniki jednego gatunku są do siebie podobne, a zarazem różne od osobników innego gatunku, choćby bardzo zbliżonego. Tłumaczy również, dlaczego możliwe jest pojawianie się wśród tego samego gatunku osobników odmiennych pod względem jakiejś cechy. W świadomej hodowli, obojętnie, czy będzie to hodowla ryb akwaryjnych, owiec czy roślin uprawnych, korzystamy zarówno z jednego jak i z drugiego kierunku badań, prowadzonych przez genetyków. W pewnych wypadkach, gdy zależy nam na utrzymaniu w następnych pokoleniach jakiejś cechy, np. czarnego zabarwienia u skalara, stosujemy metody prowadzące do zapewnienia występowania tej cechy u maksymalnej ilości potomstwa. W innych zaś, stosując inne metody, dążymy do wytworzenia nowej, niespotykanej dotychczas, a korzystnej z pewnych względów cechy, np. nowego kształtu płetwy grzbietowej, rozwidlenia ogona, czy uzyskania nowego, normalnie nie występującego u danego gatunku, zabarwienia. Wiemy, że wszystkie wyższe organizmy, zarówno roślinne jak i zwierzęce; rozwijają się z jednej komórki, pochodzącej z połączenia dwóch komórek zwanych gametami, jednej wyprodukowanej przez matkę (tzw. jaja) i drugiej, wyprodukowanej przez ojca (tzw. plemnika). Połączona komórka nazywana jest zygotą. Z zygoty rozwija się całkowity organizm, składający się nieraz z wielu milionów różnego rodzaju komórek, które powstają z podziału, a więc można powiedzieć, że wszystkie pochodzą od zygoty. Jeżeli w każdym wypadku z zapłodnionego jaja gupika powstaje gupik, a z zapłodnionego jaja skalara powstaje skalar, to możemy z całą pewnością stwierdzić, że w zygocie istnieje pełna informacja, jak ma być ostatecznie ukształtowany cały organizm. Wiadomo również, że jeżeli rodzice różnią się między sobą jakimiś cechami (np. barwą, kształtem płetw itp.) to dzieci mogą się różnić między sobą, niektóre są podobne do matki, inne do ojca lub też są pośrednie między nimi. Mogą pojawić się również osobniki niepodobne ani do ojca, ani do matki, wykazujące natomiast jakąś nową, nie spotykaną dotychczas cechę. Bywa również tak, że rodzice są pod względem pewnej cechy identyczni (np. dwa tzw. dymne skalary) natomiast wśród ich dzieci spotykamy osobniki różne (w naszym przykładzie otrzymamy skalary czarne, dymne oraz o zabarwieniu normalnym, tzw. dzikim). Aby te zjawiska wytłumaczyć, należy w pierwszym rzędzie zapoznać się w dużym skrócie z budową komórek oraz procesami zachodzącymi w czasie podziału i łączenia się komórek rozrodczych. Podstawowymi składnikami komórki są plazma i jądro. Choć otaczająca jądro plazma bierze również udział w procesach dziedziczenia, jednak zasadnicze znaczenie ma w tym wypadku jądro: obserwowane pod mikroskopem jest bezbarwne, ale po zabarwieniu widoczna jest w jego wnętrzu siateczka substancji zwanej chromatyną. W czasie podziału komórki musi dojść również do podziału jądra. W trakcie podziału chromatyna zagęszcza się i powstają z niej podłużne utwory, zwane chromosomami. Poszczególne chromosomy różnią się między sobą długością, grubością, kształtem i przewężeniami. Zaobserwowano, że każda komórka danego organizmu posiada taką samą ilość takich samych chromosomów. Stwierdzono również, że ilość chromosomów jest dla danego gatunku stała, dalej, że jest to ilość parzysta i że zawsze znajdują się po dwa chromosomy identyczne. W czasie podziału komórki chromosomy ustawiają się w środkowej (równikowej) płaszczyźnie komórki. Każdy z nich rozdziela się podłużnie, a każda z połówek przechodzi do przeciwległego bieguna. Po rozejściu się połówek chromosomów powstają dwa nowe jądra a połówki chromosomów odbudowują swoje brakujące części. Dzieli się również plazma i w ten sposób dochodzi do utworzenia się dwóch komórek z jądrami, zawierającymi tę samą ilość i takich samych chromosomów jak komórka, z której powstały. Wspomniano jednak wyżej, że w czasie zapłodnienia dochodzi do połączenia się dwóch komórek rozrodczych. Komórka powstała z połączenia winna mieć zatem podwójną ilość chromosomów, w następnym pokoleniu poczwórną itd. Tak jedna nie jest, gdyż w czasie wytwarzania się komórek rozrodczych (jaj i plemników) zachodzi inny podział chromosomów, tzw. podział redukcyjny, to znaczy redukujący ich ilość do połowy. W podziale redukcyjnym chromosomy również ustawiają się w płaszczyźnie równikowej komórki, lecz układają się parami i do każdego bieguna przechodzi po jednym chromosomie z każdej pary. Powstałe w ten sposób dwie komórki rozrodcze (dwa jaja, lub dwa plemniki) mają zatem liczbę chromosomów o połowę mniejszą niż wszystkie komórki ciała danego osobnika. W czasie zapłodnienia, a więc połączenia się jaja z plemnikiem, powstała zygota posiada znów właściwą, pełną ilość chromosomów. Połowa chromosomów (po jednym z każdej pary) pochodzi od ojca, a połowa od matki. Stwierdzono również, że w chromosomach zawarta jest substancja dziedziczna, zawierająca pełną informację, jak ma być ukształtowany dorosły osobnik. Przyjmuje się, że za każdą cechę jest odpowiedzialny pewien odcinek któregoś z chromosomów. Tę część substancji chromosomu (pewien jego odcinek), która decyduje o wystąpieniu takiej czy innej cechy nazwano genem. W zapłodnionej komórce istnieją po dwa chromosomy jednakowe, a zatem w każdym z nich znajduje się gen odpowiedzialny za daną cechę. Inaczej mówiąc zygota zawiera po dwa geny odpowiedzialne za daną cechę. Będziemy teraz, dla uproszczenia, posługiwali się słowem gen. Otóż jeden gen pochodzi od ojca, a drugi od matki. Jeżeli te dwa geny są identyczne sprawa jest prosta, gdyż pod względem tej cechy osobnik potomny będzie na pewno podobny do rodziców. Rodzeństwo będzie również podobne do siebie. Sprawa staje się skomplikowana wtedy, gdy w zygocie znajdują się dwa geny różne. Zanim dojdziemy do wyjaśnienia tego zjawiska należy podać jeszcze kilka uwag. Uwaga pierwsza - dwa różne geny, odpowiadające za tę samą cechę, mogą mieć różną siłę oddziaływania. Jeden z nich może mieć dużo większy wpływ na pojawienie się cechy, którą wywołuje, niż drugi gen, pochodzący od drugiego z rodziców. Najlepiej zilustrować to przykładem. Jeżeli skrzyżujemy ze sobą dwa osobniki czyste rasowo: gupika szarego o tzw. zabarwieniu dzikim z gupikiem o zabarwieniu tzw. złotym, to uzyskane potomstwo będzie miało zabarwienie szare (dzikie). Jedno z rodziców przekazało gen wywołujący zabarwienie dzikie, drugie zaś gen wywołujący zabarwienie złote. Dzieci posiadały więc jeden gen zabarwienia dzikiego i jeden gen zabarwienia złotego. Ponieważ ubarwienie potomstwa było bez wyjątku szare, należy sądzić, że gen "szarości" ma tak silne działanie, iż całkowicie wyklucza działanie genu "złocistości". Gen "szarości" nazywamy genem dominującym (panującym) a gen "złocistości" - genem recesywnym (ustępującym). Obydwa takie geny oznaczamy tą samą literą, w tym wypadku literą "z", przy czym gen dominujący (szarości) oznaczamy dużą literą "Z", a gen recesywny (złocistości) małą literą "z". W naszym przykładzie osobnik szary, rasowo czysty posiadał dwa geny "Z" (układ ZZ). Osobnik złoty, również czysty rasowo posiadał dwa geny "z" (układ zz). Osobniki potomne posiadały po jednym genie "Z" i jednym genie "z" (układ Zz) - ponieważ jednak gen "Z" był dominującym miały ubarwienie szare. Bywa również tak, że żaden z genów nie przejawia dominacji, wpływ ich zatem na cechę potomstwa jest równorzędny. Przykładem tego może być krzyżówka skalara zwykłego (o ubarwieniu tzw. dzikim) ze skalarem czarnym. Oznaczmy gen ubarwienia dzikiego przez "D", a gen ubarwienia czarnego przez "C". Rodzice będą mieli po dwa geny "D" (układ DD - dzikie) oraz po dwa geny "C" (układ CC - czarne), natomiast dzieci po jednym genie D i po jednym C. Ponieważ zarówno gen "D" jak i gen "C" wywierają jednakowy wpływ na ubarwienie - potomstwo takiej krzyżówki będzie miało ubarwienie pośrednie, tzw. dymne. Należy tu również wspomnieć o tzw. genach letalnych i semiletalnych. Geny letalne, inaczej mówiąc śmiertelne, są to takie geny, które gdy znajdują się w zapłodnionej komórce w ilości dwóch, powodują śmierć zarodka przed urodzeniem, czy wykluciem się z jaja lub też wkrótce potem. Geny semiletalne (półśmiertelne), występujące w podwójnej ilości, dają osobnika posiadającego wady uniemożliwiające mu normalny rozwój, powodują obniżoną jego żywotność lub dają osobniki niepłodne. Osobniki takie w naturalnym dzikim środowisku giną, , można je jednak nieraz utrzymać przy życiu w cieplarnianych, sztucznie stworzonych warunkach. W akwarystyce często hoduje się tego rodzaju rasy czy odmiany: Przykładem mogą być np. odmiany ryb o miękkich, weloniastych płetwach, które uniemożliwiają im normalne poruszanie się. Gdyby takie ryby znalazły się w normalnym, dzikim środowisku, musiałyby zginąć, gdyż nie wytrzymałyby konkurencji w walce o pokarm lub też zostałyby pożarte przez drapieżców - w akwarium natomiast możemy je doskonale utrzymywać przy życiu i doprowadzić do rozmnażania się. To samo dotyczy dziedzicznych skrzywień kręgosłupa, przedłużonego, wiotkiego gonopodium u mieczyka, uniemożliwiającego kopulację itp.
Decydując się na hodowlę (nie tylko rozmnażanie) i to hodowlę w pełnym tego słowa znaczeniu, to znaczy stawiając sobie za cel utrzymanie jakiejś odmiany, poprawienie jakiejś cechy lub otrzymanie nowej odmiany czy cechy, musimy ograniczyć się do pracy nad jednym lub tylko niewielu gatunkami i lepiej nad jedną lub niewielką ilością cech. Ograniczać nas będzie w pierwszym rzędzie ilość basenów oraz konieczność prowadzenia dokumentacji hodowlanej i zapisów obserwacyjnych. Literatura odstrasza na ogół od hodowli, gdyż znajdujemy w niej zazwyczaj wskazówkę, że bez posiadania co najmniej dwunastu basenów, nie mamy co zaczynać. Prowadząc hodowlę np. gupika na jedną tylko cechę, powiedzmy ogona z podwójnym mieczem, możemy pracować posiadając tylko 4 baseny. Zakładając sobie taki cel nie możemy oczywiście czekać na pojawienie się wśród naszych zwykłych gupików osobnika takiego, jakiego sobie życzymy. Zazwyczaj kupujemy samczyka posiadającego tę cechę w dostatecznym stopniu, lub też wykazującego chociażby zaczątki przedłużenia zewnętrznych promieni płetwy ogonowej. Do samczyka dobieramy samiczkę. Ponieważ nie możemy u niej zauważyć, czy posiada ona w swoim zestawie genów tę cechę, wybieramy po prostu normalną samiczkę dobrze wykształconą i wykazującą oznaki pełnego zdrowia. Dobór silnej i zdrowej samiczki jest tu bardzo ważny, gdyż w późniejszym etapie przejdziemy do kojarzeń par w rodzinie, co może prowadzić do uzyskiwania słabego, karłowatego potomstwa. Samiczka taka winna być o ile to możliwe chowana w izolacji od samców ze względu na to, że u gupików jednorazowe zapłodnienie może dać kilka kolejnych miotów. Wprawdzie ostatnie zapłodnienie ma największy wpływ na procentowy udział potomstwa po ostatnim ojcu, jednak używając samiczki, która była poprzednio zapłodniona innym, najczęściej nieznanym samczykiem, nie mamy gwarancji co do pochodzenia poszczególnych osobników z miotu. Jeżeli nie posiadamy takiej samiczki chowanej w izolacji, nie pozostaje nam nic innego, jak pierwsze mioty, mimo, że zapładniał ją wybrany przez nas samczyk, odrzucić z hodowli. Oczywiście kłopoty tego rodzaju odpadają, jeżeli pracujemy nad innymi gatunkami, zwłaszcza rozmnażającymi się przez ikrę. Wybraną parę osadzamy w basenie I. Po urodzeniu się młodych przenosimy je do basenu II (ewentualnie odłączamy parę rodzicielską). Młode starannie karmimy i obserwujemy. Z chwilą, gdy tylko możemy odróżnić płeć (samiczki po pewnym czasie charakteryzują się ciemniejszym zabarwieniem tylnej partii brzucha - tzw. plamy ciążowe), odławiamy samczyki i przenosimy do basenu III. Oddzielenie musi być dokonane nie później niż 15 dnia licząc od urodzenia. Młode samiczki pozostają oczywiście w basenie II. Opiekujemy się starannie zarówno II jak i III basenem, ale szczególną uwagę poświęcamy obserwacji rozwoju samczyków. W miarę ich wzrostu, staramy się wyszukiwać takie osobniki, które są zbliżone do ojca, jeżeli był on bliski ideałowi, względnie takie, które cechę, o którą nam chodzi, posiadają w stopniu wyższym niż ojciec. Osobniki nie wykazujące pozytywnych dla nas cech, słabsze w rozwoju lub wykazujące obecność wad - eliminujemy. Tego rodzaju selekcję przeprowadzamy stale, aż do wieku około 6 miesięcy. Tak długi okres jest konieczny, gdyż zaczątki np. dobrych i prawidłowych płetw ogonowych nie dadzą się wcześniej rozpoznać niż po 4 miesiącach, a rzeczywistą ich jakość można ocenić dopiero znacznie później. Najlepszego samczyka, lub kilka najlepszych (o ile dysponujemy większą liczbą basenów) przeznaczamy do dalszej hodowli. Nie należy jednak czekać tak długo, aż ujawnią się w pełni jego dodatnie cechy, gdyż szczególnie u gupików weloniastych, przedłużone płetwy mogą utrudniać, lub nawet udaremniać zapłodnienie. W wyborze tych “najlepszych" najwięcej zazwyczaj ma do powiedzenia doświadczone oko hodowcy. Podobną selekcję należy przeprowadzić również w basenie z samiczkami. Z tym tylko, że spośród nich wybieramy osobniki najlepiej i najsilniej rozwinięte. Samiczek młodszych niż 3 miesiące nie należy używać do hodowli. Dalsze kojarzenie możemy przeprowadzać dwoma drogami:
a) krzyżując najlepszą samiczkę (lub najlepsze samiczki) z ojcem b) krzyżując najlepszą samiczkę (łub samiczki) z najlepszym bratem (lub braćmi).
Pierwszy sposób kojarzenia stosujemy zazwyczaj w tym wypadku, gdy użyty do hodowli ojciec był bliski ideałowi (lepszy od swoich synów) - drugi zaś w tych wypadkach, gdy ojciec posiadał tylko zaczątki jakiejś dodatniej dla nas cechy, a u synów zaznaczyła się ona silniej (synowie lepsi od ojca). Wybraną parę przenosimy do basenu IV w celu zapłodnienia i całą pracę hodowlaną prowadzimy dalej, aż do uzyskania zamierzonego celu naszej hodowli. Jeżeli prowadzimy kojarzenia wsteczne (np. córki z ojcem) możemy to również przesuwać na następne pokolenia, tak długo, jak tylko nasz samczyk jest zdolny do zapłodnienia (kojarzenie z wnuczką lub prawnuczką). Paul Hahnel z Nowego Jorku, uznawany za “króla gupików" zalecał w tym drugim sposobie kojarzenia umieszczanie w jednym basenie 4 najlepszych samiczek z czterema najlepszymi samczykami. Po zapłodnieniu należało samiczki rozdzielić po jednej do osobnych basenów, potomstwo każdej chować oddzielnie, oczywiście rozszeregowane płciami i do dalszej hodowli wybrać potomstwo tej samiczki, która dała najprawidłowsze osobniki. Ten sposób wymaga niestety posiadania większej liczby basenów. Zadaniem hodowcy jest stałe rozwijanie zadatku na pozytywną dla naszego celu cechę, a zasadą pracy winno być kojarzenie najlepszego samczyka z najlepszą samiczką. Opracowane powyższej metody kojarzeń (pomiędzy rodzeństwem lub dzieci z rodzicami) są określane jako tzw. chów wsobny. Pojęcie chowu wsobnego w hodowli zwierząt gospodarskich jest dość szerokie i obejmuje kojarzenia między kuzynami, półkuzynami, ojcem i córką, wnuczką czy prawnuczką. W hodowli akwariowej natomiast, gdzie z reguły szybciej dochowujemy się następnego pokolenia oraz mamy możliwość wyboru z licznego potomstwa najżywotniejszych osobników, dających mniejsze prawdopodobieństwo występowania objawów degeneracji - pojęciem chowu wsobnego obejmujemy tylko kojarzenia pomiędzy ojcem i córką, matką i synem lub bratem i siostrą. Do stosowania chowu wsobnego szczególnie nadają się właśnie ryby jako zwierzęta stojące na niższym stopniu rozwoju niż ssaki. U ssaków bowiem, a szczególnie u człowieka, prócz wpływu na cechy czysto fizyczne chów wsobny może wywierać ujemny wpływ na bardzo bogaty zestaw niezmiernie ważnych cech psychicznych. Z tych też względów zawieranie małżeństw przez osoby blisko z sobą spokrewnione jest prawnie zabronione. Z ryb akwariowych szczególnie odporny na chów wsobny jest gupik oczywiście przy jednoczesnym stosowaniu ostrej selekcji i dobieraniu par, jak to powiedziano wyżej, spośród osobników najlepiej rozwiniętych i wykazujących najwyższą żywotność. Obok chowu wsobnego stosuje się drugi rodzaj kojarzeń - tzw. hodowlę na linię. W tym wypadku kojarzy się potomstwo po jakimś osobniku, lecz w dalszym pokrewieństwie np. półbraci z półsiostrami (rodzeństwo po różnych matkach lecz tym samym ojcu lub odwrotnie) lub kuzynów z kuzynkami (spokrewnionych przez dziadka lub babkę). Dla prowadzenia hodowli na linię musimy oczywiście dysponować jeszcze większą liczbą basenów. Hodowlę na linię rozpoczyna się zazwyczaj chowem wsobnym. Stosuje się ją dla umożliwienia kojarzeń między bardzo dobrymi osobnikami z dwóch linii, unikając w ten sposób zbyt bliskiego spokrewnienia. Zabezpieczamy się w ten sposób również przed wprowadzeniem przez obcego, nie sprawdzonego osobnika genów, które mogą nam wywołać nowe nieoczekiwane i niepożądane cechy i zepsuć całą uprzednią pracę hodowlaną. Co gorsze, “zawleczone" w ten sposób geny mogą okazać się genami dominującymi, których usunięcie może pociągnąć za sobą długi okres żmudnej pracy, lub całkowicie zniweczyć dotychczasowy wysiłek. Wniosek stąd, że poważną pracę hodowlaną winniśmy prowadzić na własnym materiale zarodowym, o którym, w wyniku długotrwałych obserwacji na przestrzeni kilku pokoleń, możemy powiedzieć że stale wykazuje u potomstwa dodatnie dla naszych celów cechy, a tym samym, że jest materiałem w dużym stopniu genetycznie sprawdzonym i utrwalonym. Jeszcze innym systemem kojarzeń, dającym nieraz nieoczekiwane i bardzo ciekawe wyniki, jest łączenie w pary osobników z dwóch różnych linii chowu wsobnego nie spokrewnionych ze sobą (obcych): Możemy np. kojarzyć osobnika o doskonałym kształcie płetw, a nie najlepszą ich barwą z osobnikiem o nieco gorszych płetwach lecz doskonale ubarwionych. Wśród potomstwa pierwszego, ewentualnie drugiego pokolenia, możemy doczekać się osobników, posiadających obie cechy w doskonałym stopniu. Kojarzenie dwóch niespokrewnionych z sobą linii wsobnych daje częste zjawisko tzw. heterozji (wybujałości osobników z pierwszego pokolenia). Wspomniany wyżej Hahnel otrzymywał w ten sposób gupiki olbrzymie, między innymi samiczki dochodzące do 8,5 cm długości. Wybujałość taka zanika zazwyczaj bardzo szybko w następnych pokoleniach i dla ponownego uzyskania tego zjawiska trzeba znów wrócić do kojarzenia osobników z tych samych dwóch “wsobnych" lecz nie spokrewnionych ze sobą linii, względnie do kojarzenia wstecznego np. najlepszej samiczki powstałej z takiej krzyżówki z samczykiem z jednej z użytych do hodowli linii chowu wsobnego. Eksperymentowanie różnych sposobów może dawać często bardzo dobre wyniki i prowadzić do uzyskania i utrwalenia nowych, nieraz bardzo oryginalnych i pięknych odmian. Niezbędna jest tu jednak stała obserwacja, bardzo ostra selekcja, wczesne rozdzielanie młodych samczyków i samiczek dla uniknięcia nieprzewidzianych skojarzeń oraz ścisła dokumentacja. Ważna jest szczególnie ta ostatnia, aby nie zgubić się w pochodzeniu licznego nieraz materiału zarodowego. Warunki zaś, jakie mamy stworzyć rybom, to: odpowiedniej wielkości baseny (lepiej nieco za duże niż za małe, czysta woda, o prawidłowej twardości i odczynie pH) częściowo wymieniana w krótkich odstępach czasu, dobre światło, właściwa temperatura o niewielkich wahaniach między nocą, a dniem, wiele, może niezbyt efektownych, ale intensywnie rosnących roślin oraz możliwie jak najbardziej urozmaicony (zwierzęcy i roślinny) pokarm. Powyższy artykuł nie wyczerpuje zagadnienia. Aby nie zaciemniać obrazu nie wspomniano o chemicznej budowie substancji chromosomów, choć została ona już dość dokładnie poznana, marginesowo poruszono zjawisko mutacji, które może być powodem powstawania zupełnie nowych cech, opuszczone zostały zagadnienia przenoszenia cech w sposób sprzężony, dalej, przenoszenia cech za powstawanie których są odpowiedzialne geny zawarte w chromosomach płci. Opuszczono również wyniki badań, których rezultatem są częściowo już opracowane tzw. mapy chromosomów (np. dla gupika) i wiele innych problemów. Sądzę jednak, że i ten szkic może dać pewne wskazówki hodowcom, a przynajmniej zachęcać ich do korzystania z litratury omawiającej w pełniejszy sposób poruszone tu zagadnienia.
źródło: dr Alfred Borkowski
|